poniedziałek, 18 maja 2009

Obrus - c.d.

Czeka mnie pracowite popołudnie i wieczór chyba też. No niestety nie nad robótkami. Uznałam, że należy mi się chwila przyjemności.

Już wiem, jak będzie wyglądać brzeg. Otóż tak.



Robię go niezgodnie ze sztuką, bo powinnam najpierw wyszyć całość a potem wycinać dziurki, ale to taka przyjemność widzieć skończony element, że ryzykuję. Przy serwecie pracowałam podobnie i wszystko dobrze się zamknęło, myślę, że tutaj też tak będzie.

Poniżej zdjęcia poszczególnych fragmentów.



Zastanawiałam się na zrobieniem kolorowych krzyżyków muliną.


Ale próba wypadła moim zdaniem niepomyślnie. Potem wyszyłam to samo muliną DMC Blanc i też mnie nie zachwyciło. No i pozostałam przy Pearl Cotton #8.

Na porcelankowo - fiołkowym hafcie też trochę przybyło, ale mniej niż bym chciała. Jak się uwinę szybko z dzisiejszą pracą, to może go troche podgonię :-)

3 komentarze:

  1. Faktycznie - z zielonymi krzyżykami wygląda trochę ciężko...
    Jednak co perłówka, to perłówka :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilka, jesteś moją idolką !!!!

    Osobiście uważam połączenie zieleni z białym za dość ryzykowne, takie ordynarne nawet bym powiedziała, choć pewnie można dobrać odpowiednią zieleń, która ładnie by się wkomponowała. Najważniejsze żeby Tobie się podobało i sprawiało satysfakcję :)))

    Jeszcze odnośnie wycinania, w tym wypadku każdy element jest otoczony kilkoma różnymi ściegami i nie powinno być problemów. Chodzi głównie o to, żeby nie wyciągnąć przyciętych nitek haftując kolejny motyw, ale tu nitki są solidnie zabezpieczone.

    OdpowiedzUsuń
  3. O wlasnie! Dobrze to Krzysiu ujelas, to polaczenie bylo ordynarne, calkowicie sie zgadzam. Ale juz go nie ma i od razu mi lzej :-)
    Co do tego wycinania, to tak wlasnie jest. Ja to nazywam sciegami kontrolnymi, jest ich wystarczajaco duzo i kazdy ewentualny blad (przesuniecie o nitke w te czy w druga strone) wylapuje, bo po prostu elelemnt "zle sie zamyka".

    OdpowiedzUsuń