niedziela, 24 maja 2009

Overwood - część trzecia



W żadnej z moich dotychczasowych prac tył nie jest tak brzydki jak w tej. Powodem są próby wymyślenia czegoś w miejsce elementów pokazanych na schemacie. Ciągłe podczepianie kolejnych nitek, potem wypruwanie i odcinanie zaowocowało tym paskudnym tyłem. Bo nie wszytko udało mi się dobrze wypruć po lewej stronie. W końcu zrezygnowałam z wymyślania i "pociągnęłam" do końca kwadraciki. Dalej zielonkawa rameczka wyszywana pojedyncza nitką muliny, właściwie nie różni się specjalnie od tych różowych kwadracików poza wymiarami, różowe zrobione są podwójną nitką i mają wymiar dwie nitki na dwie, zielone, to kwadraciki o boku jeden. Niesamowicie drobne.

Co prawda jest jeszcze wcześnie, ale musiałam przerwać tę pracę, ona wymaga dziennego światła. Więc wieczór spędzę chyba nad obrusem :-)

1 komentarz:

  1. Praca jest niesamowita! Tyłem się nie przejmuj - laik TAM nie będzie patrzył, a każda hafciara wie jak to jest ;-)

    OdpowiedzUsuń