środa, 10 czerwca 2009

Anagram Round sampler

Po skończeniu porcelanki wróciłam do samplera. Pomijając ramkę, zostało niewiele, dzień pracy i gotowe. Nie zrobiłam tego w trzy dni, od czasu do czasu sięgałam po niego.



Cały urok samplerów tkwi w ich różnorodności, w tym, że dorabiamy kolejny element, który mógłby stanowić zamkniętą całość.



I tak jest z tym samplerem z wyjątkiem ramki. Jest straszliwie, straszliwie nudna. Składa się z 24 elementów, nie są identyczne, ale i tak nudne. Wymyśliłam, że skoro brakuje 16, to na każdy przeznaczę 2 dni. W ciągu miesiąca miałabym tę ramkę gotową.

I jeszcze kilka zbliżeń na fragmenty:




Kogucik powstał niedawno :-)


A kaczka i kot już dawno, ale bardzo je lubię :-)



Kiedy zaczynałam tę pracę, mój młodszy syn zapytał mnie, czy wiem, co oznacza słowo sampler, pomyślałam, że właściwie nie, a on na to, że to wzornik. Zadziwił mnie. Okazuje się, że takie wzorniki pojawiają się przy tworzeniu własnych plansz do gry, z boku umieszczona jest paleta z elementami, spośród których można wybierać, co ma się na takiej planszy znaleźć. No i nazwał mój haft paletą :-) W sumie się zgadza. Czyli wyszywam wzornik - paletę :-) Rozbawiła mnie też myśl, że coś nas (mnie i mojego syna) łączy (prócz pokrewieństwa rzecz jasna), niby odległe zagadnienia a proszę, dogadaliśmy się :-)

10 komentarzy:

  1. W Twoim saplerze prócz przeróżnych ślicznych detali urzeka mnie też kolorystyka. Połączenie różu z brązem jest takie subtelne i eleganckie...
    Mnie to słowo zaintrygowało też kiedyś, bo co druga kołdra patchworkowa w gazetach czy książkach amerykańskich tak się nazywa. W słowniku było właśnie 'wzornik, próbnik'. Taki zbiór różnych próbek, np gotowych koronek albo tkanin oferowanych w handlu. Czyli w patchworku różne wzory bloków zestawione na jednej narzucie. Były kiedyś czasy, że dziewczęta obowiązkowo(!)uczyły się podstaw szycia i haftowania. I wyszywały takie właśnie samplery z różnymi opanowanymi wzorami. Mam wrażenie, że stąd się wzięła moda na makatki "ABC..." Jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zwierzątka na tej "makatce" - pięć krzyżyków na krzyż i widać kaczkę. Jak to jest możliwe - zawsze mnie to zadziwia...
    Sampler piękny, ciekawa jestem jak go wykorzystasz, bo finisz już niedługo przy Twoim tempie pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedzielko, zgadzam się, moim zdaniem wysyzwanie samplerów, to dobry sposób na opanowanie podstaw haftu. I ta moda to chyba właśnie stąd. Ale to się rozwinęło, bo im dłużej pracuję nad tym samplerem, tym bardziej zachwyca mnie dobór i zestwienie wzorów, to "wypełnienie" pustych miejsc.
    A jak wykorzystam? Chodzi mi po głowie, żeby dorobić kilka mniejszych i zrobić dużą narzutę, ale tak na 100%, to jeszcze nie wiem.
    Zwierzątka podobają mi się bardzo, to cała sztuka, żeby te pięć krzyżyków na krzyż oddało ideę zwierzątka. Chciałabym tak umieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny sampler. Też mam w planach. Zapraszam do siebie po nagrodę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ znowu narzuciłaś tempo,ja już ze swoim Cię nie dogonię,bo któż ma przy Twoich turbodoładowaniach szansę?:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem pełna podziwu dla Twojej pracowitości! Dopiero skończyłaś jedno (porcelanki), a tu ciach i wyciągasz następne cudo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne kolory! Sampler jest taki bogaty mimo prostoty. To dawne dyski z danymi, gotowe wzory tkwiły sobie na samplerach i były gotowe do użycia poszczególne wzory na już konkretnych dziełach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się ten sampler już od dawna podoba, jednak wydaje mi się że takie samplery są trudne to haftowania, bardziej widać każde niedociągnięcie czy nierówne prowadzenie nitki.
    I tak z ciekawości - czy możesz pokazać lewą stronę?

    pzdr
    yenn

    OdpowiedzUsuń
  9. Nierówności specjalnie nie widać. Lewa strona, no wolałabym nie, ale jeśli bardzo Ci zależy, to po lewej stronie jest e'mail, podaj mi Swój, a ja wyślę Ci zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń