niedziela, 14 czerwca 2009

Odyssey - porażka totalna!

Właśnie, poległam. Haft zmarszczył mi się okrutnie, siedzę i myślę, dlaczego. Na pewno brak mi umiejętności i doświadczenia. Ale starałam się bardzo. Więc może, to wina tamborka, który źle trzyma tkaninę? Nie mam lepszego, muszę koniecznie rozejrzeć się za jakimś porządnym.

Wrzuciłam duże powiększenie, w rzeczywistości ściegi są bardzo drobne, wyprucie nie wchodzi w grę. Poniższy fragment wyszedł dobrze.



Więc może to te drobne ściegi? Ale przecież jakoś się je robi? Nie wiem. Nie załamałam się i nie zrezygnowałam z tej pracy. Jestem zdeterminowana i zacznę raz jeszcze. Tylko zdobędę tkaninę i może inne nici?

Na pocieszenie zrobiłam dwie karteczki według własnego pomysłu. Kolory są cieplejsze niż na zdjęciach, nawet aparat mnie dzisiaj nie lubi.


Na tej karteczce poniżej siateczka naniesiona na granat (to jest właściwie szaro-niebieski) jest koloru jasnego złota, ślicznie się błyszczy :-)

8 komentarzy:

  1. Ja bym robiła dalej, nie rezygnowała. Może, jak pokryjesz całą tkaninę haftem, pomarszczenie się zgubi, może da sie rozprasować. Szkoda tak ładnie zaczętej i tak pracochłonnej robótki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram Irenkę.
    A karteczki-pocieszanki śliczne :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... nie rozumiem tego zmarszczenia. WG mnie mogło go spowodować tylko zrobienie konturów lub długie ściegi. Jednak tych drugich jest jeszcze bardzo mało. A kontury robiłaś wcześniej.... Posłuchałabym tego co mówi Irenka-rób dalej i nie przejmuj się. Wygotujesz, rozprasujesz i będzie 'git majonez' :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok., ide dalej. Skończyłam ten fragment, zmarszczenie nie zniknęło, ale może rzeczywiście trzeba będzie wyprać i będzie dobrze... Pomyślałam jeszcze, że można po skończeniu albo coś z tego uszyć albo przy oprawianiu (wolałabym oprawić) podłożyć coś pod spód.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja sobie oglądam i podziwiam, orginał wart zmierzenia się z materią, będę kibicować i zobaczę co z tego wyjdzie , mam nadzieję że piękna praca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lilka, też tu jestem, tylko nic wymyślić nie mogę na te marszczenia, może to jednak nie ta tkanina, a może po skończeniu i naciągnięciu będzie ok. ???

    OdpowiedzUsuń
  7. Lilko, nie martw sie tym zmarszczeniem. Używasz bawełnianej aidy i po upraniu, na wilgotno musisz zrobić coś co angielki nazywają blocking, czyli napiąć robótkę na desce zachowując kąty proste i równe brzegi. Tak samo jak się napina koronkę szydełkową. Gdyby ten haft powstawał na kanwie gobelinowej nie można by go uprać, ale blokowanie i następne zwilżenie też były by konieczne. Napietą robótkę pozostawia się do wyschnięcia przybita do deski a potem jest ok. Tego typu hafty wykonuje się na krośnie i to dobrze trzymającym tkaninę. Niektore ściegi są luźniejsze, niektóre bardziej scisłe i bawelna się rozwleka, od wilgoci rąk rozpuszcza się usztywniająca apretura. Spokojnie, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Agata, rzeczywiście, ta robótka jest taka mocno "wydotykana", bo muszę pomagać sobie przy drobnych ściegach i wypychać ją lekko w górę. Zwykle nie zwracam uwagi na to, co robią moje dłonie w czasie, gdy wyszywam, ale tym razem obserwowałam samą siebie. Nie da się uniknąć tego wypychania, ale staram się robić to teraz możliwie delikatnie. Zobaczę, co będzie po zdjęciu z tamborka. Dziękuję za wskazówki co do wykończenia i pozbycia się tych marszczeń :-)

    OdpowiedzUsuń