wtorek, 2 czerwca 2009

Shiraz z koralikami


Nie przypuszczałam, że koraliki, to wcale nie jest taka prosta sprawa. Po pierwsze kupno. Kosztują grosze, więc zbyt długie wybieranie drażni panią w sklepie. Nie znalazłam pasujących zielonych, zielone w ogóle źle się komponowały, no to postanowiłam zostać przy różowych i białych, dokładniej - perłowych. Różowe po przymocowaniu wyglądały - delikatnie mówić - ordynarnie, złagodziłam je perłowymi. I tak już pozostanie.



Ale zaczynam łapać, o co z tymi koralikami chodzi, jakich szukać i na co zwracać uwagę: przede wszystkim mają być naprawdę drobne i z małymi dziureczkami, i mają mieć "niepostrzępione" brzegi. Zebrawszy te doświadczenia, zamierzam znaleźć coś jeszcze koralikowego :-)

2 komentarze:

  1. no to ładnie ujęłaś pwoody dla których nie byłam zadowolona z moich wiegachnych koralików we wróżkach .... Koraliki powinny być produkowane w super małych rozmiarach. Wg mnie te doetępne na rynku są wielkością zbliżone do kobyłki. Buuu....

    OdpowiedzUsuń
  2. Otóż to, kobyłkowate jakieś te koraliki... Ale jak się nie ma co się lubi, to... ale może są drobniejsze, mam zamiar poszukać.

    OdpowiedzUsuń