poniedziałek, 29 czerwca 2009

W trakcie...

Noc z soboty na niedzielę miałam ciężką, chodziłam po blogu pewnej Amerykanki i podglądałam, co też ona wyszywa. Ogarniała mnie złość, z minuty na minutę większa. W końcu uświadomiłam sobie, na czym polega problem. Na materiałach rzecz jasna. Jestem pełna podziwu dla staranności prac autorki blogu, ale prawda jest taka, że niemal żadnego z tych wzorów nie chciałabym zrobić, bo to nie mój styl, nie moje potrzeby. Zrozumiałam też, że coraz bardziej pasjonuje mnie haft, który nazywam needlepiont, ale nazwa strukturalny byłaby chyba lepsza. Chodzi o zabawę różnymi ściegami. Postanowiłam uznać fakty i przede wszystkim przyjęłam do wiadomości, że materiały, które ona swobodnie kupuje w pasmanterii lub też bez trudu zamawia, dla mnie są niedostępne. Wiem, też je mogę zamówić, ale mnie zwyczajnie nie stać. Mogę przez dłuższy okres czasu odkładać zaskórniaczki, ale po co? Bo odkładać będę miesiącami a radość z wyszywania będzie trwać kilka dni. Nie o to chodzi. To moje hobby, moja pasja, ma mi sprawiać przyjemność. Zatem pozostają mi do dyspozycji materiały dostępne w Polsce. Jakiś czas temu udało mi się kupić kordonek Coats, postanowiłam nadal nim popracować. Z czasem uzbieram sobie więcej kolorów i grubości. Do dyspozycji mam też mulinę. Wróciłam do hardangerowej tkaniny i zaczęłam.

Pierwszym elemenetm była kwadratowa ramka - kordonek 20 Coats, kolor 213.


Potem w narożnikach pojawiły się cztery elementy (mulina DMC 99, podwójna nitka) uzupełnione do trójkątów ściegami, które ja znam pod nazwa tent stitch (mulina Anchor 846 podwójna nitka).



Ten element ma wymiary ok. 6 x 6 cm.
Teraz go podzieliłam na części, znów użyłam mulin Anchor 746, ale nitki nie rozdzielałam (czyli użyłam sześciu pojedynczych niteczek).


Jak to zobaczyłam, to pomyślałam - rany gościa, zrobiłam harcerski krzyż, nic tylko dodać lilijkę. Ale lilijki to ja zrobić na szczęście nie potrafię, więc harcerzom w paradę nie wejdę :-))
Długo myślałam, co dalej i wymyśliłam takie coś,

a po skończeniu wszystkich czterech elementów miałam to:


Zabrakło mi muliny i pomysłów, więc poszłam spać. Dzisiaj dokupiłam brakujące nitki i poczwórną nitka muliny Anchor 846 i 213 wypełniłam puste miejsca, dorobiłam też kolejną ramkę, na zdjęciu jej nie widać.


Tworzenie tego wzory sprawia mi olbrzymią radość, pracowicie rozrysowuję poszczególne ściegi na karteczkach, drukuje sobie pokratkowany papier, bok krateczki ma 3 mm. Używam też zwykłego papieru w kratkę. Czasami próbuje kilka razy zanim uznam, że jest ok., bo na papierze wygląda świetnie a po wyszyciu okazuje się, że efekt jakiś taki byle jaki. Podglądam też blog, o którym wcześniej pisałam, podglądam wiele innych miejsc, bo nie ma co odkrywać ściegów, które ktoś inny już wymyślił. Jestem zadowolona z tej części, możliwe, że ktoś już coś takiego zrobił, ja tego wcześniej nigdzie nie widziałam, choć ściegi są oczywiście dobrze znane.

Mam pomysł na ciąg dalszy, marzy mi się, żeby praca miała ok. 15 x 15 cm, a może i więcej. Nie mam pomysłu na tytuł, może po skończeniu coś wymyślę :-) Jeśli skończę. A wtedy pójdę do fotografa i zrobię jej porządne zdjęcie, zapewnianie Was, że w rzeczywistości wygląda znacznie lepiej (przede wszystkim tak delikatnie) jest już chyba nudne.

A tej nocy z soboty na niedzielę, to poszłam spać około czwartej, wyszywać zaczęłam w niedzielę....

10 komentarzy:

  1. Zasubskrybowałam sobie bloga, o któym piszesz. Twoja praca wygląda bardzo elegancko - zestawienie róży i zieleni daje taki efekt. Laura P. często go stosuje xD O materiałach lepiej nie dyskutujmy, bo szlag człowieka trafia. Może jednak zrobimy wspólne zamówienie na mono kanwe 18 w Sew&So? Ja trzez brak odpowiedniego materiału nie zajmuje sie obecnie needlepointem. Tkanina do hardangera jest bardzo drobna na te wyczyny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zamowienie jestem jak najbardziej chetna :-)
    Z zestawieniem kolorow jest tak, jak piszesz, podejrzalam je u Laury.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pochodziłam trochę po tamtym blogu i wcale się nie dziwię, że ogarnęła Cię złość i zazdrość. Popatrzyłam na mnogość nici i materiałów i aż mnie przytkało.
    A Twoje robótki zdecydowanie bardziej mi się podoba - mają styl :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. sliczne jest to cos co zrobilas ja nawet tego nazwac nie umiem ale ja poczatkujaca jestem a ten haft jest sliczny moze kiedys sie go naucze...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Lila, przepraszam za Twoją bezsenność i złość,nie chciałam :(
    Wierzę jednak że nadal będziesz cieszyć nasze spragnione oczy swoimi co raz piękniejszymi i co chwilę bardziej wyrafinowanymi pracami .....
    Wiesz o tym, że wszystkie Cię podziwamy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje Wam za mile slowa.
    Aniu, normalnie mnie zatkalo. Ja mysle, ze my wszytskie podziwiamy sie nawzajem :-) Dziekuje Ci za ten poprzedni link, dziekuje tez za kolejny, na pewno bede go mocno podgladac :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. czy ja też mogłabym się załapać na wspólne zakupy? jeśli chcecie, mogę zamawiać ja - już parę razy u nich kupowałam, mam przetarte szlaki :)
    Lilka ma mój email.

    OdpowiedzUsuń
  8. Yenn, myślę, że im więcej tym lepiej. zawsze to tańsze koszty wysyłki.

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie dlatego do tej pory nie zamówiłam sama :( troszkę krzysię namawiałam na wspólne zakupy, na forum kulinarnym już parę razy robiliśmy takie akcje - najlepsze było zamówienie na 250 sztuk foremek do wycinania pierników, które zamawiałam w amerykańskim sklepie dla całego forum, za co mi oczywiście cło przywalili bo kto normalny zamawia takie ilości? :)

    OdpowiedzUsuń