sobota, 8 sierpnia 2009

Patchwork dla mojej siostry

Wstyd się przyznać, jak dawno go zaczęłam, chyba ze dwa lata temu. Ale w końcu jest gotowy. Od jakiegoś czasu pikowałam go, a nie było to takie znów łatwe, bo maszyna na której szyję, zalicza się do tych wiekowych. Trzeba przy pikowaniu wyłączać transport dolny stopki (jakoś tak się to nazywa) i wtedy w trakcie szycia pedał od maszyny przegrzewa się dość mocno, parzy w stopę, przerwy na studzenie są długie, więc pikowanie trwa i trwa.... Niemniej skończyłam. Nie jest doskonały, szyję znacznie gorzej niż wyszywam, ale co tam, przyjemności z szycia miałam sporo, mam nadzieję, że moja siostra będzie jej mieć równie dużo z posiadania tego mojego "dzieła" :-)

Wymiary: 160 cm x 205 cm. Chyba nieco więcej, bo nie naciągałam tkaniny przy mierzeniu.

Widok na całość, pierwsze zdjęcie bez lampy, drugie z lampą.


Kolory są raczej ciepłe, bliższe temu, co widać na drugim zdjęciu.

Poniżej kilka fragmentów.






Starałam się pikować tak, aby poszczególne fragmenty miały różną strukturę. Pikowanie to wciąż bardzo słaba moja strona. To też bardzo słaba strona mojej maszyny. Ale i tak będę szyć, bo mam z tego mnóstwo frajdy :-)

I jeszcze coś, co na razie jest tylko początkiem.


Przy okazji odszczekam uwagi wypowiadane wcześniej, choć nie na tym blogu. Otóż nie używałam tamborka do wyszywania krzyżyków na kanwie typu aida. Kiedyś spróbowałam i zrozumiałam swój błąd. Wiem, że wyszywam dość równo, ale na tamborku efekt jest o niebo lepszy. Wyszywa się dłużej, ale warto. Poza tym, nie wiem skąd mi się to bierze, ale praca upięta na tamborku, naciągnięta i równa kanwa, no cóż, dla mnie ma to w sobie coś czarodziejskiego :-)

19 komentarzy:

  1. patchwork jest śliczny, sama chętnie bym taki miała :), ciekawa jestem co się wyłoni z "początku" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lika chyba dawno nie szylas co, patchwork wyszedl Ci swietnie, co do pedalu faktycznie i ja kiedys taki mialam :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Lilka, Beata ma rację, dawno nas nie zadziwiałaś szyciem, ale nie zapomniałaś jak to się robi, patchwork śliczny!!! i w moich ulubionych kolorach :)

    A początek intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
  4. Patchwork wspaniały, na pewno siostrze się spodoba. Szczególnie podobają mi się te ramki w dwóch kolorach, sprawiają wrażenie głębi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje Wam bardzo. Rzeczywiście, rzadko teraz szyję. Prawdę mówiąc, czuję ulgę, że w końcu skończyłam ten patchwork, bo to już za długo trwało. Za to teraz mogę myśleć o czymś nowym :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Patchwork rewelacyjny! Siostra pęknie z dumy i z radości.
    A ten początek, to co to będzie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ata, dzieki :-)

    A poczatku napiszę więcej wkrótce. Obiecuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lilka wreszcie mogę wyrazić swój zachwyt nad twoimi pracami (poskromiłam problemy techniczne ;D)
    wyhaftowałam w życiu może ze trzy rzeczy, więc tym bardziej podziwiam ilość i jakość twojej produkcji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Iksinska - dziękuję no i witaj!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki piękny patchwork! Skojarzył mi się z "pruskim murem", jest bardzo ciekawy i dopracowany!

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło wygladaja początki haftu. pewnie zaskoczysz znowu jakąś nowością ;) :)))

    Śliczna narzuta, oj chciałabym miec taką siostre z maszyną :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję bardzo.

    W zamierzeniu, to miały być takie okienka, ale trochę, chyba z powodów kolorystycznych, nie za bardzo się udało.

    Aeljot, no nie wiem, czy byś chciała tak czekać dwa lata. W tym czasie, to sama już byś sobie uszyła :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powtórzę za przedmówczyniami - patchwork świetny, i też w moich kolorach!! Siostrze zazdraszaczm :)

    Co do tamborka, to doskonale Cię rozumiem - ja bardzo długo wyszywałam w reku. Spróbowałam kiedyś tamborka, ale to były dawne czasy, tamborki takie sobie, pogniotły mi obrazek i się zraziłam. Dopiero jak parę lat temu kupiłam kwadratowy tamborek QSnap, to zakochałam się w wyszywaniu na napiętej tkaninie - teraz już sobie nie wyobrażam życia bez niego. Muszę chyba sobie kupić drugi zapasowy, bo jak z tym się coś stanie to będzie tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Patchwork jest śliczny. Miło się na niego patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale Lilu, kiedy jak tylko zobaczyłam Twój patchwork to pomyślałam o tym że na okno naciągnęłaś materiał! Ja tam widzę okna.... Zwłaszcza na pierwszym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Raz jeszcze Wszystkim dziękuję za miłe słowa. Patchwork jest już u właścicielki, bardzo się ucieszyła, że już gotowy. Już, dobre sobie. No trudno, najważniejsze, że sprawił mojej siostrze przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lilko, Twoje hafty są oczywiście piękne, ale jak już coś uszyjesz to szczęka opada! Ten patchwork jest niesamowity i niepowtarzalny! Bardzo mi sie podoba! Twoja siostra to szczęściara;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No proszę - wracam do świata "zinterentowanych" a tu takie niespodzianki. Patchwork świetny! Ten wzór jest taki trójwymiarowy!

    OdpowiedzUsuń
  19. ardzo ladna praca,znam si

    OdpowiedzUsuń