sobota, 29 sierpnia 2009

Pudełko - mam i ja :-)))

A tak. Ile mogłam, podejrzałam u Krzysi, zaglądałam też do blogów, które ma na swojej stronie. Czekam, aż pokaże, jak zrobiła środek, wtedy będę wiedziała, co zrobiłam źle :-) Do pudełka wykorzystałam ten haft



Ale zaczęłam od zakładki, bo musiałam zobaczyć, jak tkanina reaguje na klej stolarski, jak się przykleja ją do papieru... Nigdy tym klejem niczego nie kleiłam, musiałam potrenować. I tak, wcale nie jest łatwo skleić równo dwie identyczne części. Pod wpływem wilgoci z kleju papier się nieco odkształcił, poza tym ręce drżały mi okropnie i w ten oto sposób zrobiłam najgorszą zakładkę świata :-) Ozdobiłam ją haftem, czemu nie, w końcu haft zrobiłam dzisiaj rano w tempie ekspresowym (wzór podejrzałam na stronie Domy, trochę go zmieniłam) na taśmie z ozdobnymi brzegami, ale po lewej stronie, to znaczy te ozdobne brzegi były pod spodem. Zamiast wywalić go do kosza, przeznaczyłam do treningu. I tak powstała najbrzydsza pod słońcem zakładka. Pokazuję ją z kronikarskiego obowiązku, nie zamierzam jej posiadać :-)


Po skończeniu zakładki zabrałam się za pudełko. Do oklejenia pudełka wybrałam tkaninę, na której klej byłby mozliwie najmniej widoczny. Najpierw zrobiłam przykrywkę, chciałam, żeby była łatwa do zrobienia, nie jest połączona z pudełkiem, ale spód jest miękki, podklejony tekturką oklejoną tkaniną, pod tkaninę dałam ocieplinę. Trudne dla mnie narożniki i widać to na zdjęciach.


Potem wycinałam resztę pudełka a przykrywka leżała pod stosem ciężkich książek. Pudełko zrobione jest z tektury introligatorskiej grubości 5 mm. Wycinanie jest bardzo męczące, jeszcze teraz czuję zmęczenie w dłoniach i nadgarstkach. Posklejałam wszystko, tak jak to Krzysia opisała. Dobrze, że zaglądałam do niej co chwila, bo nie wiedzieć czemu ubzdurałam sobie, że ona swoje pudełko kleiła taśmą samoprzylepną. W porę się zorientowałam, że paskami papieru. Bałam się tego sklejania a okazało się łatwe. No i przeszła pora na najtrudniejszą część, czyli oklejenie całego pudełka. Popełniłam pewnie sporo błędów, kombinowałam, ale jakoś wyszło.

Tak wygląda środek

a tak pudełko w całości



Teraz pudełeczko sobie dosycha, jutro powkładam do niego moje needlpointowe skarby, mam ich na razie niewiele, na pewno się zmieszczą :-)

Jaszcze wymiary - spód 165 mm x 165 mm, wysokość 120 mm.

Aha! Nie powiedziałam ostatniego słowa, zamierzam jeszcze jakieś zrobić i to więcej niż jedno :-)

12 komentarzy:

  1. po pierwsze rączki trzęsą się po alkoholu :-)
    po drugie pudełeczko cudne !!
    po trzecie hafcik na pudełeczku przepiękny, czy mogę prosić o wzór ? czarownica71@gmail.com
    czym oklejałaś pudełko ? wygląda jak szmatka z włoskami coś jak aksamito-podobne, ale nie ejstem tego pewna

    przepiękne pudełko.. muszę napisać to jeszcze raz !!
    całuski Ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. na zdjeciu nie wyglada tak tragicznie,powiedzialabym ze nawet b.ladnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i haft znalazł swoje miejsce! Podziwiam wyrób, bo ja z klejem sobie nie radzę (z prostymi rogami w takich robótkach też nie).

    OdpowiedzUsuń
  4. Lilka a może spróbuj z klejem magic albo gutermann,(wtedy ręce będą czyste) a magic zawsze staje się bezbarwny i lepi wszystko do wszystkiego:)
    haft jest przecudny

    OdpowiedzUsuń
  5. Lilka pierwsze pudełko - lalunia!! znaczy super wyszło. A haft jest przyklejony bezpośrednio na tkaninę czy najsampierw podklejony czymś??

    OdpowiedzUsuń
  6. Idę sobie stąd molestować swój sampler. Idę bo znowu zdałam sobie sprawę że leń obrzydły jestem: od kilku miesięcy ta sama robota, a tu Kobita już z tuzin needlepointów wydziergała, klei pudła, cudne zakładki, umie się ściegów, sampleruje: jednym słowem turbodoładowanie. Wracam do krosna, może dziś choć jeden motyw skończę, podczas gdy Lila w nocy odrobi z jedną pracę pół na pół hektara..... Ślimak.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha :D Aniu nie martw się :D nacieszymy oczy pracami Lili i też dostaniemy turbodoładowania :)

    A pudełko cud, miód i orzeszki :D bardzo mi się podoba, a kolorystycznie trafiło jak najbardziej w mój gust. Ja tam żadnych niedociągnięć nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za życzliwe przyjęcie mojego pudełka :-) Stoi na widoku, żebym mogła na nie co chwila popatrzeć :-) Naprawdę nie jest doskonałe, ale sama przyznaję, że prezentuje się dobrze, niedoróbki widać dopiero przy blizszym i starannym oglądaniu.

    Ewa - ze schematem jest lekki problem, musze go rozrysować, to troche potrwa. Jak zrobie, wyślę.

    Jagnieszka, nie narzekam na klej introligatorski, muszę się nauczyć go używać. On ma swoje zalety, nie jest toksyczny, jest klejem wodnym, mycie i sprzątanie po pracy z nim wymaga tylko mokrej ścierki i wody. Pędzelki się nie niszczą, żadnych rozpuszczalników. No i stosunkowo tani.

    Madziula - haft przykleiłem bezpośrednio na wierzch przykrywki, nie podklejałam go. To needlepoint, jest "zahaftowany" od spodu, czyli ma jakby dodatkową warstwę.

    Aniu, Melicjo - uśmiałam się serdecznie. Ale prawda jest taka, że już za kilka dni będę tak mocno zajęta pracą zawodową, robótkami będę się mogła zająć tylko od czasu do czasu, to ostatnie podrygi. Dzisiaj pewnie też coś zrobię, bo nawet obiadu nie muszę robić, moje dzieci umówiły się z babcią, więc luz i... robótki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No - a ja właśnie dopiero śniadanie wydumałam, choć od rana udało mi się pół ptaszora wydłubać :) Obiad się robi... Lilu, ja tam na pudełku nie widzę niedoróbek. Albo słabo się zdjęciom przyglądałam albo mocniejsze bryle muszę zanabyć. Jak dla mnie jest idealne - jak z linii produkcyjnej. W ogóle podoba mi się idea tej poduszeczki pod wieczkiem: chyba dzięki temu ładnie się pokryweczka wpasowuje między ścianki?
    Twoje zarówno ostatnie, przedostatnie jak i te normalne podrygi są wielce interesujące, zatem tańcuj igła z Lilą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne pudełko!
    Ale sadzę, że na długo CI nie starczy ;-) Więc może rób kolejne, bo masze skarby mają jakąś dziwną tendencję do rozmnażania się w sposób nie kontrolowany ;-D

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam , widziałam, jestem pod wielkim wrażeniem i tempa i wykonania, mi to jednak zajmuje dużo więcej czasu. Wiedziałam, że te hafty do kartonażu się idealnie nadają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapomniałam odpowiedzieć Ewie do końca. Ta tkanina jest całkowicie gładka, jest cieniowana, stąd wrażenie, że to szmatka z włoskami.

    OdpowiedzUsuń