środa, 26 sierpnia 2009

Serduszko - taaaaa... jasne....

Zapanowała na serduszka moda. Serduszka Aty już mnie lekko ruszyły, ale byłam dzielna. No, ale jak zobaczyłam wczoraj u Krzysi jej serduszka ozdobione frywolitką, nie wytrzymałam. No bo takie śliczne, równiutkie.... i gdzieś mi w głowie zaświtało, że ja też potrafię. Potrafię, akurat! Ja proszę, wręcz się domagam gwałtownie, żeby Krzysia wyjaśniła, jakim cudem jej serduszka są takie kształtne. Bo moje, to jest tak krzywe, że aż je polubiłam, bo ktoś je lubić przecież musi.
Proszę bardzo, oto ono:


Skrywa to serduszko pewna tajemnicę, monogram z drugiej strony


ale, że wisi bidula w kącie w kuchni, to pewnie nikt na tył nie będzie zaglądał. O, tak sobie wisi:


Jeszcze ciemne zdjęcia, żeby koraliki było widać:



Tkanina, to szary len 32ct, w sam raz na różne drobiazgi, bo dużej pracy na tym lnie nie zrobię, mój wzrok jednak jest już za słaby, mogę na tym lnie wyszywać jedynie przy dziennym świetle, a ja sporo czasu nad haftami spędzam w nocy. Niemniej wyszywa się bardzo miło. Jest coś takiego w lnie, w tym, jak igła przez niego przechodzi, tak bardzo miękko, no i te drobniutkie krzyżyki, jak ja to lubię. Naszywanie koralików to już była czysta przyjemność, w ogóle to serduszko w stanie płaskim całkiem ładne było. Monogram z resztą też. No, ale skoro mi się chciało, to mam.
Podsumowując, to pierwsze i ostatnie wypchane serduszko w moim życiu. Żebym tylko nie zmieniła zdania...

Dopisane po chwili:

O matko, dostałam wyróżnienie od Ani. Bardzo dziękuję, ale też czuję się zawstydzona. W dodatku jak już przeczytałam tekst, który zacytowałaś Aniu za Wolvin, a który ja też pozwolę sobie zacytować:

"U każdej znajdziemy coś innego, nawet to samo może być inne - to tak, jak z gotowaniem, kazda ugotuje pomidorową i każda będzie troszkę inna, choć może być równie smaczna. A najważniejsze, że nasze prace, pomysły i całe blogi, to część naszego ja, tak się poznajemy, dzięki temu się lubimy, zaprzyjaźniamy".

to już mi się wszystko pokręciło. Bo ja dość mocno reaguję na słowo "pomidorowa". Mój starszy syn jest poważnie uczulony na pomidory, na tyle mocno, że pomidorowej to się u mnie nie gotuje choć to moja ulubiona zupa. Ale ze słowami Wolvin zgadzam się jak najbardziej, za wyróżnienie raz jeszcze serdecznie dziękuję :-)

5 komentarzy:

  1. Z serduszkiem to jak z pomidorową: ma kawał serca i uczuć w sobie. Czy proste czy krzywe jest własne i osobiste i piękne. I jak widać zainspirowane przez Kogoś.
    Lilu, opierałam się długo, ale Dziewczyny nie dały mi szansy i wyróżniłam Ciebie. Bo Ty mnie i kolejne Babeczki zmotywowałaś. Na zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, pięknie dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomidorowa, czy rosół; na kościach czy na słoikach jak u Kankanki - byle by wszystkim smakowało :) A jak Syn uczulony na pomidorową to może ogórkową lubi?

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięęęęęęęęęęęęękne! Bardzo miły kolor, efekt vintage, jakby miało i oprócz monogramu skrytego i inne tajemnice! Nie mów nigdy NIGDY! Albo - to ostatnie!
    Takie cipizdrułki są potrzebne, dla siebie, innych, dla spojrzenia, dla zastanowienia.

    A może w ogóle zup Syn nie jada? Bo ja czasem gotuję inne rzeczy :)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Lilka, ale Cię dopadło :)))) już pisałam, że nam się udziela, zarażamy się jedna od drugiej.

    Serce zupełnie w Twoim ( ostatnio) stylu, cudo !!!

    Moje równe ??? to zależy jak się uda zszyć:) pytałam kiedyś Evę i Lenkę dlaczego na łukach robią się rogi, kazały wycinać materiał blisko przy szwie, zostawić tylko tyle ile jest konieczne i robić prostopadłe nacięcia.

    Jolinka zrobiła sercowy tutorial na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń