poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Szaroniebiesko - po raz ostatni

Podróż w moje rodzinne strony odbyłam pociągiem, to pięć godzin jazdy w jedną stronę. Tam i z powrotem daje tych godzin 10. Siedzieć tyle czasu bezczynnie to ponad moje siły. Zapakowałam w torbę materiały, pierwowzór i tak powstała druga wersja, tym razem ostateczna.
Użyte materiały, to monocanva #18 i nici DMC Pearl Cotton #5 w kolorach biały, 924, 926, 927, 928.

Tak wygląda całość


Wymiary (wzdłuż przekątnych) - 29,5 cm x 29,5 cm.

Nie jest to wierna kopia pierwszej wersji, część wzorów zmieniłam i dołożyłam ramkę. Poniżej kilka zbliżeń:







Bardzo podobają mi się przeplatanki, ta


i ta


Są łatwe do zrobienia i bardzo efektowne.

I jeszcze widok z boku


Mam ochotę na krótkie podsumowanie. Przyjrzałam się moim pierwszym pracom wykonanym w technice needlepoint i popatrzyłam nieco wstecz, odbyłam długa drogę w ciągu niecałego roku. Poznałam mnóstwo nowych ściegów, przeżyłam chwile zwątpienia, zmarnowałam sporo materiałów, ale na czymś trzeba się przecież uczyć. Nic nie zastąpi radości z pracy nad tymi wszystkimi haftami, radości z tworzenia własnych projektów. Ten ostatni uważam za dobry. Wiem też, że sporo jeszcze przede mną, i to mnie cieszy :-)

16 komentarzy:

  1. To jest bardzo dobry projekt! Podobał mi się w już wersji roboczej, a na monokanwie to jest to! Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet ja swoim niewprawnym okiem widzę różnicę na monocanvie - to jest to:)
    Lilka, piękne kolory !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lilka - super!! poprzednia wersja była jak dla mnie bardziej zróżnicowana ściegowo, co absolutnie nie oznacza że ta mi się nie podoba :). Ale ale co ja czytam - to Twoje projekty?? - kiedy będą schematy w takim razie??
    podsumowując super ekstra

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś zachwycającego! Jak wspaniale kolory dobierasz, jaką głębię i wymiar udało się uzyskać! Pozostawiasz zwątpienie czy komukolwiek uda się też tak ładne rzeczy zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na monokanwie doszłaś do perfekcji ściegu! Równy, mocno napięty - po prostu podręcznikowe efekty. Czasochłonnosć 10 godzni, no powiedzmy 9. To też niemało. Lilu, pełen szacunek dla efektów Twojej pracy i nauki oraz postępów jakie zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ladnie dobrane kolorystycznie ,wyglada troche jak jeden element do kolderki patchworkowej :-),ja tez tak mam jak nie zniszcze albo nie spruje czegos to sie nie naucze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, że pierwsza to napiszę i się nawet zastanawiałam czy pisać, ale koleżanki mnie ubiegły :)
    Widzę różnicę między monocanvą a tkaniną do hardangera, widzę różnicę między nicią perłową a muliną, na korzyść tych pierwszych.Ta wersja jest doskonała !!! choć Twoje pierwsze zmagania z needlepointem też są godne podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowita jest ta kolorystyka - moje ulubione grafity, zostały tu rozjaśnione szarościami aż po biel. Wyszło coś wspaniałego :)) Zamierzasz to jakoś wyeksponować w ramce na ścianę, czy może jako jakaś serwetka? (nie wiem jaka w dotyku jest tak monokanwa, więc nie wiem jak można to wykorzystać)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam, że Wam się też ta praca spodoba :-)
    Co do monocanvy, to jak tylko dotknęłam jej pierwszy raz, nie miałam wątpliwości, że to jest idealny materiał do needlpointa. Tak samo z nićmi, DMC Pearl Cotton #5. Nie potrafię tego uchwycić na zdjęciu, ale ten haft lśni zarówno dzięki kolorom jak i tej nitce DMC, bo ona ma taki delikatny połysk.
    To kwestia gustu rzecz jasna, ale pewne ściegi wykonaną nitką #5 nie podobają mi się, nie mają w sobie tej delikatności, stąd zmiany.

    Aniu, 10 godzin to ja spędziłam w pociągach, coś tam z tego rzeczywiście trzeba odliczyć, ale kończyłam w domu między pikowaniem poszczególnych kwadratów na kołderce, w sumie to mi zajęło jakieś 15 godzin. Przynajmniej!

    Krzysiu, pisz zawsze to, co myślisz, Twoje uwagi (i nie tylko Twoje) są bardzo cenne.

    Wiolka, monocanva jest bardzo sztywna, nie jestem pewna, czy można tym choćby torbę ozdobić, zdecydowanie nadaje się do oprawienia i powieszenia na ścianie.

    I jeszcze o zmarnowanych materiałach, no cóż, koszt materiałów do needlpointa jest naprawdę duży, myślę, że jeśli znów coś mi przyjdzie do głowy to i tak pierwsze próby wykonam muliną na jakiejś innej kanwie, taka nasza polska rzeczywistość, nie dość, że drogie to jeszcze trudne do zdobycia. Muliną można sprawdzić, czy kolory dobrze są dobrane, można potrenować ściegi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, przeczytałam uważnie szukając wymiarów i dopatrzyłam się. Spory wyszedł haft i w takim razie teraz odbieram czasochłonność 15 h jako speedy! Super!

    OdpowiedzUsuń
  11. Lilka! Wykonałaś rewelacyjną pracę. Doskonałą pod każdym względem! Jesteś niesamowita!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawie dobrane kolory. Na poczatku wydawało mi się, że szarości będa ponure a tu niespodzianka - haft wyglada bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach co za perfekcja! Wzór na monocanvie zyskał bardzo dużo, podkreśliła jego piękno.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za Wasze uwagi, jak zwykle dodają skrzydeł i już mi główka pracuje, co by tu znów. Ale dzielną muszę być, bo tyle rzeczy mam ochotę skończyć.

    Aniu, na monocanvie wyszywa się szybko, wszystko bardzo wyraźnie widać. No i ściegi nie są zbyt skomplikowane.

    Aeljot, tak naprawdę, to nie ma tu szarego koloru, powstaje wrażenie delikatnej szarości i to głównie na zdjęciu. Na hafcie tylko w jednym miejscu, tam, gdzie na ciemnych ściegach naszyte są jasne, właśnie z powodu połączenia tych dwóch kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech, Lilka, to jest po prostu haft doskonały! Doskonały w formie jak i w wykonaniu! Jesteś dla mnie Mistrzynią, której nawet ścigać nie będę, bo nóżki mam za krótkie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lilka dziękuję za lekcje jakie tu między wersami można wyczytać - bo ja na przykład od razu bym robiła na monokanwie i perłówką - a Ty mi uświadomiłaś że to nie musi być najlepszy pomysł. Będę zacznę muliną na unifilu.

    OdpowiedzUsuń