poniedziałek, 7 września 2009

...

Miałam o Młodym już nie pisać, ale wlazł mi w drogę. I to przed spaniem! Dla niewtajemniczonych - Młody to mój syn, maturę ma w tym roku.
Nieopatrznie zapytałam
-Matematykę rozszerzoną już miałeś?
-Miałem. Wiesz ile przykładów mi zadali?
-Zrobiłeś?-pytam i już się boję, bo północ blisko
-Zrobiłem - czuję ulgę - jednego nie umiałem.
-Czemu mnie nie spytałeś?
-Zapomniałem.
-Z czego to było?
-Nie pamiętam.
-Nie wkurzaj mnie. Jaki dział przerabiacie?
Młody zamyślił się głęboko.
-Pierwszy rozdział w książce.
Wiem. Nie wolno bić dzieci. To niesprawiedliwe!

12 komentarzy:

  1. Hihihi Lilko, mamy synów w tym samym wieku i podobnej sytuacji, mój też rozszerzoną matmę zdaje. I dialogi tego typu nie są mi niestety obce.... :D

    Ile tu się u Ciebie dzieje! Podziwiam pudełka, bardzo mi się podoba pomysł robienia samemu takich fajnych pudełek! I widzę, że znowu maluteńkie xxx na topie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahhaha, ależ się uśmiałam przy porannej kawie - może Tobie nie było do śmiechu o północy i w tak ważnej kwestii jak przygotowanie syna do matury, ale wybacz, mnie scenka rozbawiła :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam to samo rok temu. Teraz też mam to samo, ale o poziom wyżej - córka jest na I (o przepraszam-już na II) roku studiów. I takie podejście miała do wszystkich przedmiotów maturalnych i egzaminacyjnych.
    I udało mi sie jej nie zamordować, jestem z siebie dumna :).

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiscie mozna sie tylko posmiac ,czasami jak czytam cos o synach hahaha to od razu mi sie moi przypominaja ,oni chyba wszyscy jednakowi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. posiadanie syna jest mi obce, niemniej dialogi Twoje z Młodym niezmiennie wywołują uśmiech na twarzy. Jak już bym jednak miała mieć to chciałabym żeby był takim bystrzakiem jak Twój :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lilka :)))) jeśli myślisz, że jestem szczęściarą, bo przerabiałam to w ubiegłym roku to się mylisz. W tym roku też mam stresa zapewnionego, mój młodszy jest w 3 kl.gim ..... może poziom nie ten, ale emocje mogą być większe, to nie poukładany Rafał.

    Musimy się nawzajem wspierać, albo zastosować do rad dzieci: -luzik, mamo, luzik :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja proponuję poczytać książkę Jandy "Moje rozmowy z dziećmi" - tam takich tekstów młodocianych jest sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochane! Luzik, tak właśnie! Krzysia ma rację!
    To i tak, czy my się denerwujemy nie ma wpływu na ich naukę. A i tak jesteście szczęściary, bo Wasze dzieci coś ze szkoły kapują. I nawet jak czasem sprawiają wrażenie inteligentnych inaczej w oczach własnych rodzicielek to i tak wyrosną na fajnych, mądrych ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale ja się nie denerwuję tym, czy on się uczy czy nie. Maturę z matmy to on zda i to bez trudu. Ja tylko oczekuję merytorycznej odpowiedzi na merytoryczne pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Za dużo wymagasz! Nie dość, że odpowiedzi to jeszcze merytorycznej!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Madziula wywołała temat, od dawna podczytuję Jandę, pasują tylko imiona matek ;) i wiek synów, poza tym dzieli nas przecież wszystko, a dzieci są takie same. Podobnie reagują na wyjazdy wakacyjne, na pytania odnośnie szkoły, kolegów, identyczne rozmowy o przyszłości. Jakby wcześniej ustalili zeznania :))))

    Chociaż jak się tak dobrze zastanowić to te ich odpowiedzi są całkiem logiczne, tyle że reprezentują zupełnie inny punkt widzenia, ale to się zmieni, kiedy sami zostaną rodzicami.
    Moja mama zawsze mi odpowiadała - kiedy nie rozumiałam dlaczego się denerwuje, czeka na nasze późne powroty, wypytuje o nieistotne rzeczy
    - "Porozmawiamy jeszcze raz o tym kiedy sama zostaniesz matką".
    Miała rację !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. niezła rozmowa i bądź tu człowieku cierpliwy i wyrozumiały hihi

    OdpowiedzUsuń