niedziela, 27 września 2009

Serduszka i ... nic więcej


Wytęż wzrok i policz, ile serduszek widzisz na powyższym obrazku. Dla własnej satysfakcji, bo nagród nie przewidziałam :-)

Trochę się wygłupiam, ale prawda jest taka, że praca pochłonęła mnie całkowicie pozbawiając resztek wolnego czasu i udało mi się jedynie wczoraj skończyć serduszka i zacząć pewien drobiazg. Drobiazg na razie nie nadaje się do pokazania, ale może już wkrótce, bo niewiele zostało :-) Miałam cichą nadzieję na jakieś nowe pudełeczko, ale to też musi poczekać. W ciągu tego tygodnia igłę miałam w ręce może w sumie przez pięć minut.

Wasze blogi natomiast czytam systematycznie i nie mam w tym względzie żadnych zaległości, głównie dlatego, że to czytanie to miłe wytchnienie i oderwanie się od pracy przed snem. Myślę, że jeszcze przez miesiąc będę tak mocno zajęta a potem zwolnię tempo i odzyskam nieco czasu na własne przyjemności :-) A może uda mi się to wcześniej? Oby!

poniedziałek, 21 września 2009

Wyróżnienie i serduszka

Bardzo Dorocie za wyróżnienie dziękuję. Przekazuję je wszystkim tu zaglądającym i tym, do których ja sama zaglądam. Bez Waszych blogów wiele z moich prac po prostu by nie powstało.

I jeszcze serduszka, na miły początek tygodnia :-)


To Renato Parolin. Będzie ich więcej, ale dokładnie wytłumaczę się z nich, jak już skończę. Są idealnym przerywnikiem przy klejeniu, gdy trzeba poczekać, aż klej chwyci.

niedziela, 20 września 2009

Tea time :-)

Pudełeczko na herbatę. O ile zniknie zapach kleju. Ale w poprzednich zniknął, to w tym pewnie też. Marzy mi się taki szklany lub plastikowy pojemnik, który mogłabym do tego pudełka włożyć.

Wymiary 12 x 12 x10, wieczko 14 x 14. Wszystko w centymetrach. 10, to właściwie głębokość tego pudełka.

Widok ogólny


A tu bardzo duże powiększenie, można sobie do woli szukać nierówności, a jest co szukać :-)


Tak wyglada w środku


Fragment wieczka od spodu

i wieczko z góry


Aha! Idealnie pasuje do mojej kuchni :-)

sobota, 19 września 2009

Oprawione choinki

Moja mama ma dom z ogródkiem, takie sielskie klimaty :-) Skończyła malowanie przedpokoju i ma puste ściany. Oprawiłam dla niej choinki, zrobiłam takie wieczko do pudła. Wymiary całości 40 cm x 30 cm. Tkanina to len, bardzo niewdzięczny w pracy głównie ze względu na grubość nitki. No i farbuje, musiałam bardzo uważać, żeby nie poplamić hafu. Bardzo trudno też wycinało mi się tekturę. Trudno ciąć idealnie równo taki rozmiar. Poprawiałam, docinałam, jakoś wyszło :-)


Zdjęcie zrobione jeszcze u mnie w mieszkaniu, choinki stoją na stole oparte o ścianą. Ale za moment jadę do mamy na obiad, choinki jadą ze mną :-)

piątek, 18 września 2009

Pudełko po raz kolejny

Wiadomo, trening czyni mistrza, no to trenuję :-) Ale tak naprawdę, to chyba odzwyczajam się od spania. A to efekt tego odzwyczajania


To pudełko zmienia styl w zależności od tego czy patrzymy na nie z zewnątrz czy zaglądamy do środka.

Tak wygląda w środku


Tu wieczko od spodu

a tu z wierzchu


Haft, to pierwszy needlepoint, który zrobiłam na monocanvie w celu porównania jej z unifilem.

czwartek, 17 września 2009

Choinki i inne drobiazgi

Mój wolny czas skurczył się do mokroskopijnych rozmiarów, mogę sobie pozwolić na wyszywanie dopiero wieczorem, często późnym wieczorem. No i kilka krótkich chwil rano. Ale to wszystko. Czekam na weekend jak na zbawienie. Być może uda mi się wówczas zagospodarować to, co powoli powstaje wieczorami.
Najpierw choinki. Choinki nie są bożonarodzeniowe, nic podobnego. I mają żywsze kolory niż te na zdjęciu, ale mimo wielu prób nie udało mi się zrobić lepszych.




To wzory Renato Parolin. Choinki są w sumie cztery, ale tyle cierpliwości to ja nie mam. Z drugiej strony, kto wie, bo to naprawdę ładne wzory i jest w nich coś radosnego.

Poniżej drobiazg, który moim zdaniem będzie się dobrze komponował z odcieniami czerwieni a raczej bordo.


I zawieszka. Z lampą i bez.



Zawieszka jest treningowa, chciałam sprawdzić, jak w klejeniu zachowuje się satynowa wstążka. Fatalnie ale można sobie poradzić. Hafcik powstał dawno temu i leżał sobie w szufladzie. Zawieszka nie jest specjalnie rewelacyjna, powiedziałabym, że poprawna.

I to by było na tyle, uciekam do pracy :-)
Miłego dnia!

sobota, 12 września 2009

Straszliwe maleństwo

Maleństwo ma wymiary 8 cm x 8 cm. Mniej więcej, bo mierzyłam w powietrzu. Wygląda tak:


W rzeczywistości jest bardziej niebieskie, wykonane na unifilu nićmi DMC Pearl Cotton #5.

Zobaczyłam schemat a potem od razu zobaczyłam pudełeczko. Pomyślałam, że taki drobiazg machnę w godzinkę, no może półtorej i mogę zabierać się za resztę. Akurat! Schemat troszkę przerabiałam, ale niewiele. Męczyłam się z tym cały dzień. Chciałam napisać, że w przerwie między gotowaniem obiadu, wyprowadzaniem psa i praniem, ale było odwrotnie, to te domowe czynności robiłam w przerwach. Aż żałuję, że nie mogę pokazać Wam w tej chwili lepszego zdjęcia, bo kolory na żywo są o niebo lepsze, takie jak tutaj, bo to dokładnie te same nici. Nadrobię to przy pudełku, bo ten hafcik na pewno trafi na pudełko. Jakoś tak się dzieje, że te pudełka znikają mi dość szybko, ostały mi się trzy. A hafcik po godzinie doprowadził mnie do białej gorączki, sobota minęła mi w sumie w jego towarzystwie, ale oglądając efekt końcowy - wybaczyłam mu :-)

piątek, 11 września 2009

Czerwone pudełko

Napracowałam się nad nim i to sporo. To widok ogólny


Pokrywka nie jest połączona z całością


Tu wnętrze


Haft podłożyłam ociepliną, dzięki temu jest lekko wypukły.


To zdjęcie lepiej oddaje kolory


Coraz lepiej wychodzą mi narożniki. Tu nie ma mocnych, trzeba robić i robić aż człowiek nabierze wprawy. Nie ma jedynego słusznego sposobu, nie ma też możliwości, żeby te narożniki były idealne. To ręczna robota i zawsze jakieś niedoskonałości będą. To nie jest idealne pudełko ale mimo wszelkich niedoskonałości, jest ładne. Piszę szczerze, co myślę i jest to tylko moje zdanie :-)
Jeśli się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie, że przygotowane są podpórki pod wkładkę do tego pudełka. Zrobiłam ją wczoraj a właściwie zaczęłam, ale źle wymierzyłam, nie pasowała, zaczęłam ja poprawiać, w efekcie końcowym wyszła tak paskudnie, że kosz to było idealne miejsce dla niej. Planuję drugie podejście.

Wymiary: podstawa i pokrywka 21 cm x 21 cm, pudełko 19 cm x 19 cm x 10 cm. Materiały, to czerwona koszula ze szmateksu za całe 3 złote, jasna tkanina, to też koszula, ale zdobyta po znajomości. Cała historia się z tym wiąże. Koszula była pożyczona, pożyczył ją mój młodszy syn od swojego taty. Jakieś pół roku temu. Wisiała sobie wyprana i wyprasowana w szafie, ale że ciągle wisiała, to ją wyciągnęłam z szafy i powiesiłam Młodemu na drążku do podciągania się, żeby nie zapomniał i w końcu ją oddał. Ale to nie podziałało. Bardzo chciałam do wnętrza pudełka użyć dwóch kolorów, powyciągałam z szafy mnóstwo szmat, ale żadna mi nie pasowała, chodziłam z fragmentami pudełka po mieszkaniu i przykładałam do różnych rzeczy, żeby zrozumieć czego szukam. I w końcu przyłożyłam do tej koszuli. Idealnie! Szukam w szafie czegoś podobnego, ale guzik, nie mam niczego takiego, koszula kusi jak diabli. W końcu złapałam za telefon, okazało się, że właściciel o koszuli już nie pamięta, ba!, wcale jej nie chce z powrotem, to ja znów za telefon, bo może Młody ma na nią ochotę, ale nie, też nie ma. No i stałam się jej właścicielką :-) Nosić nie zamierzałam, nie moje kolory, ale do pudełka idealne. Odcięłam jej rękawy, żeby już nikt nie mógł zmienić zdania, to znaczy, niech zmieniają, zadbałam tylko, żeby ta zmiana nie rodziła żadnych skutków dla mojego pudełka. Zdania nikt nie zmienił, na szczęście :-)

środa, 9 września 2009

Stitch in time - gotowe :-)


Wymiary haftu - 38 cm x 38 cm.
Są zwierzątka. Zdania były podzielone, ale ze zwierzakami rzeczywiście jest weselej. I prawdą jest, że elegancka to ta praca nie jest. Sympatyczna :-) Kolory moje ulubione, zatem powinna być w zasięgu mojego wzroku. Dopiero po skończeniu całości pomyślałam, ale już było za późno. Pomyślałam, że te wiewiórki trzeba było wyszyć po środku a króliki z boku. Pruć nie będę, aż taka dzielna nie jestem. Chyba wiem, co z tym zrobię. Jak zwykle chyba, bo zdanie zmieniam dość często :-)

poniedziałek, 7 września 2009

...

Miałam o Młodym już nie pisać, ale wlazł mi w drogę. I to przed spaniem! Dla niewtajemniczonych - Młody to mój syn, maturę ma w tym roku.
Nieopatrznie zapytałam
-Matematykę rozszerzoną już miałeś?
-Miałem. Wiesz ile przykładów mi zadali?
-Zrobiłeś?-pytam i już się boję, bo północ blisko
-Zrobiłem - czuję ulgę - jednego nie umiałem.
-Czemu mnie nie spytałeś?
-Zapomniałem.
-Z czego to było?
-Nie pamiętam.
-Nie wkurzaj mnie. Jaki dział przerabiacie?
Młody zamyślił się głęboko.
-Pierwszy rozdział w książce.
Wiem. Nie wolno bić dzieci. To niesprawiedliwe!

Stitch in time - ramka z listkami

Mam tyle


Pozostało wypełnić wgłębienia na zewnątrz ramki. Zastanawiam się, czy być wierna oryginałowi i wyszyć te wszystkie wiewiórki, króliki i gęsi/łabędzie czy też zrobić drugi rząd listków. Kuszą mnie zwierzaki, bo są różnorodne, ale może z liskami byłoby bardziej elegancko? Będę myśleć. Oryginał można zobaczyć np. tutaj.

niedziela, 6 września 2009

Drobne hafty

Trzy, na więcej nie miałam czasu. Chyba wiem, jak je wykorzystam. Chyba. Dlatego na razie lepiej będę milczeć na ten temat.
Pierwsze dwa zrobione są na cieniowanej kanwie muliną DMC 3865. To prawie tak ładne połączenie kolorów jak w przypadku lnu, ale prawie czyni wielką różnicę. Niemniej te kanwy posiadam sporo a lnu niewiele, poza tym planuje eksperymentowanie, hafty mogą ulec zniszczeniu, stratę kanwy przeżyję bezboleśnie, straty lnu tak łatwo bym sobie nie darowała.

Wymiary podam tym razem w krzyżykach.

69 x 69


60 x 61



I na koniec absolutne maleństwo.


Znalazłam gotowy haft na jednym z blogów i wyszyłam dla siebie. To cieniowana mulina DMC.

środa, 2 września 2009

Pudełko na magnesik

Miało być na magnesik i jest, ale niestety magnesik nie działa. Działało wszystko na sucho, po zaklejeniu materiałami przestało. No trudno. Może, jak już wszystko idealnie wyschnie, zacznie działać. Zobaczymy.
Korzystałam z tej strony, można tam znaleźć istne cuda!
Moje pudełko wymaga jeszcze treningu, to pierwsze tego typu. I nie jest łatwe do zrobienia mimo prostoty opisu.


Otwarte pudełko wygląda tak


Widok z przodu


z boku

Pokarało mnie też, bo chciałam sobie trochę ułatwić. I pojawiły się kosmiczne niedoróbki. Nawet ich nie opisuję. Następne zrobię zgodnie z instrukcją.
Trudne jest dla mnie ustalenie przerw między elementami oklejającymi całość. No i równe ich przyklejenie do tkaniny. Ale trening czyni mistrza, no to potrenuję :-)

Poniżej ostatnie z serii pudełek z pokrywką. Wykorzystałam do ozdobienia needlepointowy haft, ten w wersji na unifilu. Tu widać wyższość monocnvy nad unifilem, monocanva idealnie zachowuje kształt, unifil nie mimo, że haft został wyprany i sporo wysiłku włożyłam w nadanie mu idealnego kwadratowego kształtu.




wtorek, 1 września 2009

Pudełko dla Ali i szkicowane hafty

Pudełko numer trzy powstało dla Ali, dziewczyny mojego starszego syna. Tak się zachwyciła tym różanym, że obiecałam zrobić też pudełko dla niej. Jest w zieleniach, bo Ala zielenie lubi, jest w owieczki, bo owieczki też Ala lubi. A tak się prezentuje


Wierzch i spód przykrywki, oraz dno pudełka wyklejone są takimi miękkimi "poduszkami".


A że nie samymi pudełkami człowiek żyje, dowód poniżej.


Tym haftom przyglądałam się już od jakiegoś czasu, lubię takie hafty - szkice. Zwlekałam, bo nie miałam najmniejszej ochoty na wkłuwanie igły w środek kratki na aidzie, w końcu postanowiłam zrobić je na tkaninie do hardangera i nie żałuję.

Teraz czekam, aż Krzysia pokaże, jak zrobiła przegródki w swoim pudełku, bo tak bardzo chcę takie z przegródkami mieć :-) W tzw. międzyczasie dokończę jeszcze jedno niezbyt duże na needlepointowe "przydasie".