piątek, 10 września 2010

Koronki, lawenda, laskowe orzechy...

Zaczynam od koronek. Tak trochę na wyrost używam tej nazwy, ale zobaczcie, żółty komplecik jest naprawdę koronkowy :-)
Najpierw wszystko razem


Żółty komplecik (bardzo delikatny żółty, w kolorystyce anchora to chyba numer 300, albo oś koło tego)


i każda z osobna:

średnica około 30 cm


wymiary ok. 26 x 26 cm

wymiary ok. 40 x 40 cm

Ta ostatnia jest moja ulubioną, późny wieczór spędziłam szydełkując przy moim ulubionym stoliku w ulubionym miejscu :-)

Z resztek grubszej żółtej nitki powstała taka oto - chyba podstawka pod wazon :-) - średnica 23 cm


Biała serwetka moim zdaniem jak najbardziej zasługuje na nazwę "koronkowa", wymiary ok. 52 x 52 cm.



Owalna oliwkowa, jakieś 65 x 40 cm.


Dość kosztowna, bo to bawełna anchor, grubsza, nr 5, musiałam kupić dwa kłębki po pięć dkg a jeden kosztuje u mnie 15 złotych. Ale warto.

Z resztek wciąż powstają kolejne gwiazdki, tym razem białe


Zebrałam też i susze lawendę, pojęcia nie mam czy dobrze, ale tak widziałam na zdjęciu w internecie. Jak się ususzy i będzie pachnieć, to może w końcu dorobię się zapachowych woreczków.


I laskowe orzechy. W moim/nie moim ogrodzie ( nie jest mój ale mogę z niego w pełni korzystać, więc korzystam :-)) rosną młode leszczyny, po raz pierwszy na śniadanie jadłam musli ze świeżymi laskowymi orzechami... życie bywa zaskakujące w bardzo miły sposób :-)




17 komentarzy:

  1. Koronkowa robota;-)))
    Szczerze podziwiam!

    A świeże orzechy laskowe to rarytas dla mnie niestety niedostępny, no chyba, że kupię w zieleniaku;-)
    Musli ze świeżymi orzechami chętnie bym spróbowała.
    Pozdrowienia i miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilka, ale pracuś z Ciebie, tzn. szydełkuś chyba powinnam napisać :)))

    Świeże laskowe orzechy to smak z dzieciństwa, dwa boki dużego sadu były osadzone leszczyną, cała wieś (tzn. dzieciaki) przychodziła w arendę. Pamiętam jak się kiedyś objadłam orzechami i popiłam wodą....... dalej opowiadać nie będę :)))))
    Dziś mam na podwórku duży orzech włoski i też lubię takie nie wysuszone.

    Lilka, a lawendy nie gałązki tylko kwiatostany się suszy, gałązki może i pachnieć po ususzeniu trochę będą, ale szkoda ich, aż tak się lawendy nie przycina.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurcze, dobrze, że tej lawendy całej nie wycięłam. Coś tam jeszcze takiego z kwiatkami jest w ogrodzie... a te listki po ususzeniu nie będę pachnieć?

    OdpowiedzUsuń
  4. Biała okrągła to moja serwetkowa faworytka! Całkiem się przerzuciłaś na szydełko? Byłoby ze stratą dla haftów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczne koronki, mi również orzeszki smakują takie niewysuszone :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lilka, żniwa lawendowe są na początku lipca, teraz to już zasuszone i przekwitłe badyle. Gdybyś wycięła wszystko to w przyszłym roku nie odrosłaby. Lawenda silnego cięcia nie lubi, ścina się kwiatostany z długimi łodygami tuż nad listkami.

    OdpowiedzUsuń
  7. no dałaś czadu z tym szydełkiem - podziwiam!!
    o ranyyyyy jak mi się zechciało świeżych orzechów laskowych. Tylko gdzie je kupić?? uwielbiam ich soczystość i ten niepowtarzalny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne koronki. Jak dla mnie prawdziwe koronki, takie delikatne. A ta biała majstersztyk :) Cudo po prostu.
    A orzechy smakowite.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty pracusiu! Nie ma Cię i nie ma, a jak się pojawisz to od razu zaskakujesz mnogością cudeniek :-)
    A świeże orzechy laskowe to ja bardzo lubię!
    Co rok robimy wyścigi z wiewiórkami i dzięciołami. Ale na szczęscie leszczyn jest tak dużo w ogrodzie, że dla wszystkich wystarcza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lilka, cud-miód i orzeszki! Serwetki urocze, delikatne i tak po prostu ładne, w moim typie. Gwiazdki - jak znalazł na Święta! Orzechy, zwłaszcza laskowe - to coś czym nigdy się nie przejadłam. Ale zazdroszczę ulubionego stolika w ulubionym miejscu z ulubionym widokiem, tak po babsku Ci zazdroszczę!
    Lilka, a mnie cieszy fakt, że taka wszechstronna jesteć, i hafcisz i dziergasz. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Lilu, żółty komplecik jest moim faworytem! Choć po prawdzie to "koronkowa" silnie współzawodniczy!
    Genialnie szydzisz, ale mi już brakuje Twoich krzyżyków i needlepointa - wracaj Droga nasza z szydełkowej wędrówki :)

    Cieszę się że masz swój ulubiony stolik w swoim ulubionym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koronki są śliczne , moim zdaniem wszystkie serwetki nie tylko zasługują na miano koronki ale nimi są z uwagi na to że są robione ręcznie tak czy siak to arcydziała pracy rąk ..gratuluje prezentują się wytwornie Pozdrawiam TUE_

    OdpowiedzUsuń
  13. wszystkie koronki sa delikatne i ladne,samam mam tez troche kordonkow i musze je wykoczyc bo za duzo zbiera mi sie resztek,czego bardzo nie lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne serwety! Chyba oliwkowa owalna najpiękniejsza:)) I jakie orzeszki apetyczne!

    OdpowiedzUsuń
  15. śliczne koronki!!! kiedy to wszystko powstaje ...lilka masz chyba dłuższą dobę jak nic:)))

    a orzeszki mniaaam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcialabym zrobic wielki kubek kawy z mlekiem, usiasc w fotelu, okryc nogi kocem, przygarnac kota, wlaczyc telewizor, wyszukac durny film i w takim stanie SPOKOJNIE robic szydelkowa zazdrostke. Ale skoro nie moge, to Lilka zrob to za mnie, tylko do kawy daj duzo mleka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Alfred, załatwione.... :-)
    Wierzę, że za jakiś czas tak sobie usiądziesz i wyszydełkujesz zazdrostkę, firankę, cokolwiek... z kawą, kotem i durnym filmem :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń