niedziela, 28 listopada 2010

Kilka zdjęć...

Moje okno już bez motyli, za to z gwiazdkami:



i ogród zimą...

sobota, 27 listopada 2010

Firanka - skończyłam :-)

Nadal nie wiem, co ma powstać z haftu Ink Circles z poprzedniego wpisu, jeśli macie jakiś pomysł, to podpowiedzcie mi koniecznie :-)

A dzisiaj firanka, na razie nie wyprana, nie naciągnięta, musiałam przymierzyć, czy pasuje, jak "leży"... no i leży jak ulał.
Mnie się podoba i to bardzo. Wzór taki "co mi w duszy gra", trochę bez ładu i składu, ale i tak co chwila wędruje po coś do kuchni, żeby tak na moment okiem rzucić :-)

Chwilowo zazdrostki zdjęte, ale jutro już powinny zawisnąć, świeżutkie i wykrochmalone :-)

I jeszcze trochę świątecznie. Wzorki zawdzięczam Tereni. Do kompletu jest jeszcze gwiazdka, zaczęłam, ale mam tyle planów i tyla prac na warsztacie, że już nie wiem, w co ręce włożyć, jakoś tak mnie dopadł przypływ energii :-) Ale gwiazdkę skończyć i uszyć jak najbardziej zamierzam.

sobota, 20 listopada 2010

Ink Circles - Jardin d'jour - skończyłam

Uffffff..... to mój pierwszy poważny sukces w akcji wykańczania UFO-ków.


Myślałam, że będzie łatwiej, ale niestety, kilka razy się pomyliłam i musiałam pruć. Nawet po zrobieniu pierwszego zdjęcia gotowej, tak myślałam, pracy okazało się, że brakuje kilku krzyżyków i musiałam je dorobić. Jeśli dostrzeżecie jakieś braki, to dajcie znać, bardzo proszę.

Dane techniczne - kanwa 14 ct, mulina DMC 3858, wymiary haftu 32 cm x 32 cm +/- jakieś dwa milimetry. Przeznaczenia haftu jeszcze nie znam.

wtorek, 16 listopada 2010

Susan Boyle

O moich gustach pozarobótkowych nie zamierzam pisać zbyt często, robię to chyba pierwszy raz.
Ale chcę zwrócić Waszą uwagę na Susan Boyle. Pewnie nie umknęła Waszej uwadze, ale właśnie ukazuje się w Polsce jej druga płyta "The Gift", można ją kupić za całkiem "normalną" cenę (wersja eco).

Tutaj możecie posłuchać pierwszego występu Susan Boyle w trakcie trzeciej edycji angielskiej wersji programu "Mam talent". Można pisać o niej ckliwie, można się wściekać, że kontrast między jej głosem a fatalnym wyglądem przysporzył jej tylu fanów... nie chcę zagłębiać się w takie rozważania.
Mnie Susan Boyle ujęła swym występem, cieszę się, że nagrywa nadal, (Perfect Day Lou Reeda - polecam, tu teledysk, wyreżyserowany zresztą przez tegoż Lou Reeda, ale uczciwie przyznaję, że jego wykonanie podoba mi się bardziej), że mogę odpoczywać przy jej muzyce. Na mojej półce z płytami zagościła, będę po nią sięgać i chciałabym wziąć kiedyś do ręki jej trzecią, czwartą... płytę

niedziela, 14 listopada 2010

Uszyłam...

Poduszkę

i makatkę ze skończonej wczoraj choinki:

Poduszka fajna, makatka trochę (trochę, akurat :-))) krzywa. I tyle.

Zabrałam się za haft na drugą poduszkę, bo mi bardzo do kompletu jest potrzebna... :-)

sobota, 13 listopada 2010

SAL 2010 i parę innych rzeczy :-)

Moje posty powinny mieć tytuł Sprawozdanie... i tu kolejny numer łamane przez miesiąc i rok. Tak jakoś się składa, że kolejne prace powstają, ale w takich mocno kradzionych momentach, a ja wpadam tu od czasu do czasu pokazać postępy albo rzeczy skończone. Zaglądam do waszych blogów systematycznie od czasu do czasu się odzywając.

Zaczynam od tegorocznej zimowej zabawy, czyli SAL 2010. Skończyłam haft, teraz jeszcze tylko oprawa i mogę wieszać go na ścianie :-)


Mam ochotę na znacznie więcej, dlatego zrobiłam hafcik z Haftów Polskich

i zaczęłam choinkę, którą już rok temu wypatrzyłam u Renulka


Przeznaczenia choinki jeszcze nie znam.

W tzw. międzyczasie machnęłam jesienny hafcik Tralala

Mam jeszcze zimę z tej serii i mocno się nad nią zastanawiam, coś te obarzki w sobie mają, bardzo je lubię :-)

Nie rezygnuję z Kołderkowych hafcików, zrobiłąm koparkę, pokazuje tak dla porządku, bo robiłam ja już kiedyś, ale na pojazdy budowlane pewnie zapotrzebowanie jest nadal.


Serwetka ananasowa gotowa juz od jakiegoś czasu, ale dopiero wczoraj ja upięłam, ma jakieś 50 cm średnicy:



A na koniec tak bez związku, ale jutro niedziela, przede mną wolny sobotni wieczór, to czemu nie... drożdżowe bułeczki. Trochę się posklejały, ale zapewniam Was, że na smak nie ma to najmniejszego wpływu ;-))) Zdjęcie jeszcze w piekarniku, ale w całym domu już pięknie i smakowicie pachnie. Nadziałam je konfiturą wieloowocową (głównie porzeczka czarna i czerwona, odrobina agrestu, sama robiłam, a tak :-))