niedziela, 16 stycznia 2011

Szydełkowa kamizelka...

Taaaak... co to ja tu ostatnio pisałam, coś o szydełku, które mi się znudziło czy jakoś tak... Nie kłamałam, pobożne życzenia za fakty wzięłam. Szydełko nie chce się ode mnie odczepić, a serwetek już mam dość. I tak powstała pierwsza sztuka odzieży. Na zdjęciach przód i tył, pachy obrzucę jutro, dorobię też wiazanie, na razie tylko tak niteczka przewiazałam, bo przymiarka musiała być, nie wiedziałam, czy da sie toto nosić. Może nie na galowe przyjecia, ale tak do slklepu - czemu nie :-)



Poza tym:

zrobiłam szydełkowe woreczki, na zdjęciu jasny w ciemnym, nie potrafię wytłumaczyć, czemu je zrobiłam


skończyłam hafcik na drugą poduszkę, bo przecież mam mieć komplet :-) - biała mulina w rzeczywistości wygląda nawet, nawet


i zaczęłam New World, jest tyle:


Laury nie wzięłam do rąk, tak jakoś wyszło, choć naprawdę miałam na nią ochotę. Poza tym po głowie chodzą mi kolejne sztuki szydełkowej odzieży... a tu do pracy trzeba chodzić... Nie narzekam, lubię moja pracę.

7 komentarzy:

  1. Lilu, ja tam na prace też nie mam co narzekać. Tylko mało czasu mi zostaje na inne aktywności które jednakowoż tak się składa bardziej lubię ;)
    Tralala i New World dodają smaczku w codziennych obowiązkach.
    A teraz czekam na Laurę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No prosze jaka pracowita kobietka! wszystko warte podziwiania! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lilka:) Twoja doba i tak jest długa skoro tyle tworzysz!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rety! miałam zakrzyknąć Lilka w ananasach! a tymczasem z drugiej strony róże ....:)) fajne...zwłaszcza róże baaaardzo mi do gustu przypadły :)haftowanki jak zwykle sliczne

    OdpowiedzUsuń
  5. Lilko, znakomita kamizelka i masz ją pokazywać światu!
    Reszta dzieł intrygująca i oddająca Twój styl!

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie... zapomniałam dopisać , żeby nosić i się chwalić wszędzie , nie tylko w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne prace, zapraszam po wyróżnienie:))

    OdpowiedzUsuń