wtorek, 20 września 2011

Słów kilka...

Ania uświadomiła mi przed chwilą, że nie odzywam się już od ponad miesiąca.
Nie odzywam się, bo jednocześnie finiszuje i startuję. Nie ja jedna jestem zalatana, wiem, ale do bloga to trzeba tak z duszą podejść a nie na odczepnego.

Usiłuję przewieźć dobytek gromadzony przez lat kilkadziesiąt, ulubione przedmioty, książki, ubrania... I te mniej ulubione, ale wciąż dobre, żeby urządzić im wyprzedaż.

Zamykam ostatnie sprawy w pracy, wymyślam stronę internetową, żeby zacząć zawodowo działać, zanim znajdę jakąś posadę w nowym miejscu, staram się ogarnąć (logistycznie rzecz jasna) remont łazienki i WC w mieszkaniu moich dzieci, układam, sprzątam, przenoszę, ale też czytam, drutuję (teraz ponczo, skończyłam sweterko-żakiecik i tunikę sznurowaną), oglądam filmy, zamartwiam się, no bo wciąż jestem mamą i mamy tak mają, zrobiłam sałatkę z buraczków na zimę, bo buraczki uwielbiam...

I w zumę gram na facebooku :-)

Mam mnóstwo problemów, kłopotów i chyba jestem szczęśliwa i zatroskana jednocześnie, tak po ludzku i po prostu :-)

Serdecznie Was pozdrawiam!


11 komentarzy:

  1. Mimo że w biegu - bardzo sympatyczny post :) Poczekamy, aż się urządzisz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że się odezwałaś :-)
    Oby wszystkie (a przynajmniej większość) kłopotów minęła!
    Wracaj i pokazuj swoje cudeńka.
    Bardzo jestem ciekawa Twojego poncha :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj dzieje sie u Ciebie,ale poczekamy tutaj na Ciebie :)
    ukladaj,dziergaj a jak znajdziesz chwile i nastroj to pokazuj tutaj wszystko:)
    pozdrawiam i zdrowka zycze na te jesienne dni:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo problemów, kłopotów i trosk z notki bije optymizm :) Tak trzymaj :) I niech się wszystko jak najlepiej układa.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lilu optymizmem tu wieje wielkim. Spokojniejsza jestem już o Ciebie i oddalam się nie zakłócając Twego stanu przeprowadzkowego.
    Życzę udanych remontów ale przede wszystkim szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mnie cieszy ta przeprowadzka :) na stałe :)
    no to czekam, aż ogarniesz.... aha i nie wyprzedawaj szmat patchworkowych :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Lilka,
    utulam cieplutko...
    tak po prostu... z zatroskaniem i szczęśliwością równocześnie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Lila!!!!!
    Ale sie dzieje u Cię.....no no no......
    super! I nie doczytałam sie ani krzty narzekania, wiec jest mega, ze to ogarniasz!!!
    Poncha ciekawam:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Liluś - a to mnie zaskoczyłaś. Ja myślałam, ze w tych słoikach utknęłaś :)
    Oj, powodzenia we wszystkim życzę! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  10. O jak dobrze, ze napisałaś, bo już się martwiłam, czy wszystko dobrze. Mam dokładnie tak jak Ty z tym zamartwianiem się. Dzieci uczą nas wrażliwości :)
    Pozdrawiam ciepło, w klimacie pogodnej jesieni i życzę, żeby się wszystko udawało :)

    OdpowiedzUsuń