Złamałam się jako ten suchy badylek, porzuciłam kurę i zabrałam się za
Świąteczny SAL 2011. Nie zdzierżyłam i tyle.
Materiały - tkanina hardangerowa biała, mulina Anchor 382.
Jest tyle :-)

Zdjęcie z lampą błyskową, miałam nadzieję, że cieplejsze:

I jeszcze bałagan na moim stoliku

i rzut oka na moje ulubione miejsce pracy po króciutkim sprzątaniu :-)

Ciąg dalszy nastąpi, na pewno! Plany hafciarskie bożonarodzeniowe mam w tym roku ogromne i część z nich zrealizuję.
Robota wre .-)
OdpowiedzUsuń na zawszeLilka - ja miałam domek brać, alem się do bombek przemogła. Pięknie już masz!
OdpowiedzUsuń na zawszeU mnie dopiero kolory wybrane.
Porządku to ja Ci zazdroszczę!
O Ty to tak grzecznie na fotelu przy biurku siedzisz , ja to zawsze gdzieś pozwijana na łóżku z krzywdą dla mojego kręgosłupa,Śliczny ten haft , reniferek jest boski
OdpowiedzUsuń na zawszeViolcio - wre, wre :-)Lada moment ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuń na zawszeAniu, jak zrobisz bombki, do weź się za domek. Widziałam już u kogoś skończony, jest super delikatny i subtelny, cudo!
Alu, kręgosłup Ci odpłaci, zobaczysz! A reniferek fajniutki, chociaż po głowie cały czas mi chodzi, że to jeleń - w myślach nazywam go leleń :-)