piątek, 21 października 2011

SAL 2011 - część pierwsza

Złamałam się jako ten suchy badylek, porzuciłam kurę i zabrałam się za Świąteczny SAL 2011. Nie zdzierżyłam i tyle.

Materiały - tkanina hardangerowa biała, mulina Anchor 382.
Jest tyle :-)


Zdjęcie z lampą błyskową, miałam nadzieję, że cieplejsze:


I jeszcze bałagan na moim stoliku


i rzut oka na moje ulubione miejsce pracy po króciutkim sprzątaniu :-)

Ciąg dalszy nastąpi, na pewno! Plany hafciarskie bożonarodzeniowe mam w tym roku ogromne i część z nich zrealizuję.

4 komentarze:

  1. Lilka - ja miałam domek brać, alem się do bombek przemogła. Pięknie już masz!
    U mnie dopiero kolory wybrane.
    Porządku to ja Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. O Ty to tak grzecznie na fotelu przy biurku siedzisz , ja to zawsze gdzieś pozwijana na łóżku z krzywdą dla mojego kręgosłupa,Śliczny ten haft , reniferek jest boski

    OdpowiedzUsuń
  3. Violcio - wre, wre :-)Lada moment ciąg dalszy.

    Aniu, jak zrobisz bombki, do weź się za domek. Widziałam już u kogoś skończony, jest super delikatny i subtelny, cudo!

    Alu, kręgosłup Ci odpłaci, zobaczysz! A reniferek fajniutki, chociaż po głowie cały czas mi chodzi, że to jeleń - w myślach nazywam go leleń :-)

    OdpowiedzUsuń