sobota, 30 lipca 2011

Podkładki

Zaczęło się od Niedzielkowego blogu i Jej opisu, jak uszyć woreczek zaciągany sznureczkiem. Polecam i sama zamierzam, taki uszyć. Nawet zaczęłam, ale wyszły mi podkładki :-)

Do kuchennego stołu pasują idealnie :-)


A tak wygladały wszystkie trzy wczoraj w nocy po skończeniu


Trzy, bo tyle haftów miałam. Powstały tak dawno, że już nie pamiętam kiedy.

Tu hafty z bliska






Dwie podkładki będą używane na co dzień w kuchni, trzecia leży na okiennym parapecie i mieszkają na niej kury :-)


Kury, to prezent od Ani - Kankanki. Kazała używać do garów, ale co ja tam będę z nią dyskutować. Kury są cudne i nikomu nie wolno koło nich zbyt blisko chodzić a co dopiero dotykać. Tylko by spróbowali!!!

sobota, 16 lipca 2011

Picoti Picota

W każdej z prezentowanych poprzednio prac przybyło, ale pokażę tylko haft. Dla mnie backstitche to przyjemność, lubię wyłaniające się spod nich kształty.


Madziula, teraz będzie kura :-) Po lewej.
Jakość zdjęcia nadal komórkowa.

wtorek, 12 lipca 2011

Miłe miłego początki

Obecnie należę do osób, które mają czas :-) A tak.
Dzisiaj początki trzech prac.

Znów zachciało mi się firanki. docelowy wymiar, to 140 cm szerokości, jest 37, zużyłam 10 dag kordonka Ariadny 30 tex x 6, zatem znam już mniej więcej koszt firanki. Mam w zapasie jeszcze trzy razy po 10 dag, zatem dwie sztuki muszę dokupić, bo może jeszcze brzeg jakiś wymodzę :-)

Wzór znalazłam, ale mocno poprawiłam, do poprawek wykorzystałam excela i muszę przyznać, że to dobry sposób. Pokazuję pierwszą część, wzór już widać, wiem, wygnieciona okrutnie, ale tak to już z szydełkowymi robótkami w trakcie jest.


I jeszcze miniaturki:


Tak dla jasności, nie posiadam obecnie sprawnego aparatu fotograficznego i korzystam z telefonu komórkowego. No trudno.

Teraz haft, bo wyszywam. Mnie od wyszywania nie odrzuciło, wciąż mam na coś ochotę. Ograniczają mnie możliwości moich oczu. Odbyłam wizytę u okulisty i po dłuższych badaniach, które pozbawiły mnie sprawnego wzroku na kilka naście godzin, dobrano mi okulary do wyszywania. Tak, tak. Do wyszywania. Nareszcie widzę splot nitek na płótnie, ale godzina dziennie to jest absolutne maksimum. Ktoś to rozpoznaje mimo komórkowej jakości? :-)


I druty, bo na nich można robić nawet z zamkniętymi oczami przy prostych wzorach rzecz jasna.

Na razie jest takie coś.

Nie będę teraz tłumaczyć, co to jest, jak wyłonią się sensowne kształty, wszystko samo się wyjaśni :-)

poniedziałek, 4 lipca 2011

Pudełko na szaliczki

Dzisiaj miałam wakacje. takie jednodniowe i w dodatku nielegalne :-)
Zrobiłam sobie pudełko na szaliczki i chustki, mam ich trochę i lubię mieć poukładane. Nie dysponowałam klejem introligatorskim i męczyłam się z jakimś straszliwym, nietoksycznym co prawda, ale bardzo nieprzyjaznym w użyciu.

Wykorzystałam gotowe pudełko po kieliszkach, bo było dość sztywne. Środek pudełka nie jest przyklejony. To jakieś tworzywo, mam wrażenie, że styropian a na zewnątrz jakaś okleina, sztywna ale poddaje się nieco. Owinęłam tkaninami wcisnęłam tak trochę na siłę.





A potem bawiłam się niczym w przedszkolu. Zrobiłam pudełeczko na bransoletki, to jedyna biżuteria (nazwa jest zbyt szumna :-)) jaką posiadam, dokładniej, coś tam posiadam, ale nie wiem nawet gdzie, bransoletki lubię i noszę. Pudełeczko, gotowe oczywiście, owijałam tkaninami, przypinałam zszywkami, maskowałam zszywki, w środek znów to samo tworzywo owinięte bordowa tkaniną. I mam. całkowicie niefachowe ale za to szybciutko zrobione. No i bawiłam się naprawdę fajnie :-)

Nadal włóczkowo :-)

Golf.
Włóczka Adriafil, koszmarnie droga, zużyłam 9 motków po 5 dag, skład mniej więcej pół na pół wełna z bawełną. Efekt - miękki cudnie układający się golfik w sam raz na chłodniejsze letnie dni. Idealny do niebieskich dżinsów.



I zbliżenie na wzór


Kamizelka a może raczej kamizela, bo taka dłuższa i pewnie jeszcze się wyciągnie. Zrobiony z moheru firmy Inter-Fox. Zużyłam pięć motków (ostatniego odrobina została).


Tu szydełkowe wykończenie mini rękawka

i zbliżenie na wzór


Tydzień temu zmieniłam wystrój okna (dokładniej przeszklonych drzwi) w korytarzu - salonie. Trudno oddać kolory, bo szyfonowa firanka jest praktycznie nie do sfotografowania.

Zdjęcie zrobione w nocy przy elektrycznym świetle. Trochę się muszę wytłumaczyć - kolory firany dobrze współgrają z resztą i w pomieszczeniu jest naprawdę jasno. Poza tym firany można odsunąć i upiąć.

I tyle na razie. Jutro wracam do Opola i trochę tam posiedzę, bo mój starszy syn skręcił kostkę dość skutecznie, Młody wyjeżdża i ktoś musi starszemu choćby herbatę zanieść do pokoju, bo zrobić sobie potrafi :-)