wtorek, 24 stycznia 2012

ACTA

Tutaj wiadomość


Mało prawdopodobne, by Pan Premier dotarł do tak drobnego wpisu, ale co tam.

Codziennie rano parze kawę i przeglądam wiadomości. Ale ACTA mi umknęło.
Nie ja jedna. Przy sąsiednim komputerze ktoś inny też tak rozpoczyna dzień. Ale ACTA mu umknęło.

Panie Premierze, hakerzy robią szum, widać ich. Ja jestem pojedynczym człowiekiem, na hakerstwie się nie znam.
Czy Pańska uwagę można zwrócić jedynie szkodząc Panu? Rządowym stronom internetowym? Itp? Rola szkodnika mało mi odpowiada.

Dlatego proszę o możliwość zapoznania się z ACTA. Nie tydzień, nie dwa. Potrzebuję czasu na przeczytanie, ponowne przeczytanie pewnych fragmentów, rozmowę ze znajomymi, przeczytanie opinii specjalistów, prawników, innych użytkowników sieci. Nie ulegam emocjom, spokojnie podchodzę do zmian. Ale nie lubię być aż tak zaskakiwana.

Jestem pojedynczym rozsądnym człowiekiem. Takich ludzi jest wielu. Może warto ich zauważyć i nie lekceważyć? Hakerów proszę zostawić specjalistom. Ja proszę o czas i niepodpisywanie ACTA. Wiem, że podpisane wymaga jeszcze ratyfikacji. Ale ten pierwszy krok robi Pan bardzo mocno wbrew mojej woli. I nie podoba mi się to.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Historia pewnej bluzeczki

O bluzeczce będzie, ale nieco poniżej :-) Najpierw sweterek. O ten (klik-klik). Już go nie mam, sprułam i zrobiłam bluzeczkę.

Teraz bluzeczka. W Sandrze 6/2001 pokazała się krótka bluzeczka, dopasowana w talii, z krótkim rękawkiem i oczywiście z podkrojonymi pachami.


Wzór jest rozpisany na trzy wymiary. Zrobiłam wg tego opisu już kilka bluzeczek (np. tę z poprzedniego wpisu, która z czerwonym żakiecikiem tworzy komplet), niektórych już nie mam, bo zostały podarowane, ale tę Sandrę wciąż mam i wciąż wykorzystuję. Kiedyś mi się zapodziała, szukałam, szukałam, jak tylko znalazłam, zeskanowałam.
Taka mała trauma robótkowa :-)
Trzymam się opisu dodając/ujmując oczka, ale rękawki bywają różne. Różna bywa też długość, bo szydełkowe plisy mogą być dłuższe lub krótsze, można pokombinować z różnymi ściągaczami albo też zrobić letnią bluzeczkę odsłaniającą nieco brzuch :-) Co kto lubi.

Teraz zdjęcia. Na wieszaku, na inne nie mam chwilowo szansy. Bluzeczka jest dopasowana, ładnie komponuje się z brązami, odcieniami niebieskiego, szarościami. Dość uniwersalna :-)
Tu całość

zbliżenie na dół rękawka


plisę dolną

i dekolt


Wszystkie brzegi wykończyłam oczkami rakowymi. Zajęło mi to niemal cały dzisiejszy dzień ale bluzeczka jest absolutnie unikalna i jedyna :-)

Zapomniałam podać namiary na wzór swetra z poprzedniego wpisu. Robiłam wg Sandry 12/2004. Sandrą dysponuję, to znaczy posiadam. To jedna z niewielu gazet, które systematycznie kupuję. Trzymałam się opisów, ale miałam inną włóczkę, mój sweter wyszedł miękki. Dorobiłam mu pasek i jest o niebo lepiej.

środa, 11 stycznia 2012

Żakiet

Albo taki obszerniejszy sweter. Brąz, to taka czekolada 65%, ani gorzka, ani mleczna, jasna włóczka, to delikatny melanż. Nie udało się uchwycić tego melanżu na zdjęciu. Wszystko w ciepłych odcieniach, w sam raz na zimę do otulania się w domu, bo pod kurtkę nie wejdzie, niestety :-)
Skład włóczek i zużycie:
brązowa Himalaya Anil - 75% akryl, 25% wełna, 60 dag,
jasna Elian Taurus - 46% akryl, 54% wełna, 20 dag.
Wzór podnoszonych oczek, naprawdę łatwy, nie wiem, czemu tak długo do niego podchodziłam.

Żakiet jest lekki, można go zapiąć, można nosić rozpiętym. Myślę nad paskiem.



I jeszcze znacznie lepsze zdjęcie czerwonego swetra. Byle jakie zdjęcie pokazywałam w poście z 30.12.2011. Przy okazji przypomniała mi się moja czerwona bluzeczka, razem ze swetrem stanowi fajny komplet :-) Ale odcienie nadal nie takie, czerwień jest ciemna, to raczej bordo. No trudno.

Aha. Spódniczkę uszyłam sama :-)

wtorek, 3 stycznia 2012

Serduszek moc

Usiadłam wczoraj do maszyny z mocnym postanowieniem uszycia spódniczki dla siebie. Drugiej, pierwszą zaczęłam w sylwestrową noc. Udało mi się pierwszą dokończyć a potem, no własnie, potem uznałam, że muszę uszyć serduszka. Po co? Dla kogo? Nie wiem, no nie mam zielonego pojęcia. Mam za to koszyczek z dziesięcioma serduszkami, jedenaste przyczepiłam do tildowej torebki :-)





Może dzisiaj zdołam zrealizować spódniczkowe plany :-)

niedziela, 1 stycznia 2012

Tildowa torebka :-)

Pierwsza rzecz skończona w tym roku - tildowa torebka. Zaczęłam przed północą a skończyłam po. Aż mi się buzia do niej śmieje :-) Uszyłam ja na przekór nadchodzącym śniegom i mrozom. A może ona je odstraszy i zimy nie będzie? Ale by było pięknie :-)


Jakiś czas temu zajrzałam na blog Niedzielki a tam taka cudna książka.

Zaglądałam, zaglądałam i zdarzył się malutki cudzik, napisałam wówczas u Niedzielki tak:

Mnie bardzo daleko, daleko do talentów wielu z Was, więc zaglądałam cichutko, ale tak mi się ta książka podoba... tak bardzo. I w końcu moja Mama usłyszała moje ciche westchnienia i zadzwoniła z pytaniem, co ma być, bo jej się marzy być Mikołajem. I już wiem, że pod choinka będzie na mnie ta Tilda czekać... Jak ja lubię takie prezenty, właśnie takie zapowiedziane, wybrane... Oj bardzo :-)

W książce jest wykrój na torebkę wieczorową i oczywiście opis. Ja ten wykrój zeskanowałam i powiększyłam dwukrotnie, w ten sposób powstała torebka na lato.

Tu na stole

poniżej środek

i kieszonka, żeby mi nikt portfela nie ukradł.

Kluczy też nie zgubię :-)
Pasek, wykorzystałam mój poprzedni pomysł.

W noszeniu będzie się marszczyć, ale taka letnia torba chyba może się marszczyć, co?

Tak sobie myślę, że do granatowych letnich spodni i czerwonych płaskich sandałków będzie super :-)