sobota, 30 sierpnia 2014

Village Green

Zaczęłam wyszywać na lnie chyba 32 ct, (16 krzyżyków na cal). Dla mnie to bardzo drobna kanwa, muszę się bardzo pilnować, pewnych rzeczy nie widzę, muszę zrobić mocniejsze szkła. Moje oczy nie są chore, są coraz słabsze, to naturalny proces,będę widzieć coraz słabiej, mnóstwo osób tak ma. To nawet nieco zabawne, bo do tego słabego wzroku człowiek się przyzwyczaja, potem idzie do okulisty, zakłada mocniejsze szkła i nagle świat odzyskuje mnóstwo szczegółów, taka niespodzianka :-)  Gorzej, że nasza twarz te szczegóły odzyskuje a to już takie śmieszne nie jest, nieco bolesne, złudzenia pryskają, trzeba czasu, by je odzyskać. No cóż, jak tylko zaczynam myśleć, że wyglądam nieźle - czas na wizytę u okulisty. Lepiej zajmę się haftem. Bo kolejny haft jest, to pierwszy z obrazków The Pairie Schooler Village Green, u mnie jeden z kurczaczków jest do poprawienia. Zobaczyłam ten błąd dopiero na mocno powiększonym zdjęciu. Poprawię :-)




Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam surowość haftów The Prairie Schooler.




 A prócz haftu - firanka. Przybyło kolejnych 10 elementów, zostało do zrobienia 90 :-) Dam radę, bo w tramwajach cos robić trzeba, takie maleństwa są w sam raz :-)

I jeszcze zakupy, u naszej Anki-Kankanki. Można ją znaleźć tutaj --> klik-klik lub tutaj na FB--> klik-klik
Zamówienie szybko zrealizowany, cuuudnie zapakowane :-) O tak:



niedziela, 17 sierpnia 2014

Drzewo życia - koniec :-)

Ja z nim skończyłam, czy ono ze mną? Nie wiem :-) Zajęło mi to jakieś pół roku.
Wygląda tak:


Słowo "życie" w nazwie jest w tym przypadku bardzo na miejscu, mój haft żyje własnym życiem i tym samym odbiega nieco od oryginału. Na zdjęciu poniżej, drugi szlaczek od środka powinien być "odwrócony", czwarty zawiera błędy widoczne gołym okiem :-)


Wstążka pod narożnym kwadratem jest za długa. Jakoś tak wyszło :-)


Na kolejnym zdjęciu błąd słabo widoczny, no chyba, że ktoś policzy nitki, policzyłam, bardzo się zdziwiłam :-)


Data mało symetrycznie umieszczona:


Ale całość i tak mnie zachwyca :-)



Oczywiście możecie myśleć, że wszystkie błędy i usterki, to moja dekoncentracja, ja tam wolę myśleć, że drzewo miało swoje powody a ja się dostosowałam.

Nie wyszyłam żadnych inicjałów ani dat. Pomysły miałam różne, ale w końcu zrezygnowałam. Może ktoś kiedyś przejmie drzewo po mnie i coś sobie doszyje/wyszyje, w ten sposób drzewo mnie przeżyje i nieco się usamodzielni :-)

I jeszcze plecy. Są jakie są. Nie najgorsze ale i nie najlepsze. Raczej nie będę się doskonalić w tym kierunku. Pokazuje plecy, bo podglądałam Wasze, więc macie prawo rzucić okiem na moje. Ale oszczędźcie mnie :-)


Poniżej niezamierzone "kilometrowe" przejście:



Na koniec firanka, jej początki pokazywałam w poprzednim poście.


Teraz ma już 44 kwadraciki, zostało do zrobienia 100. Dam radę.