piątek, 28 sierpnia 2015

Coś niebieskiego....

czyli patchworkowa torba-koszyk. Jestem z niej dumna jak paw.
Zaczęło się od informacji o konkursie na FB https://www.facebook.com/events/275811902589101/
Ma być coś niebieskiego uszytego samodzielnie...
O takiej torbie rozmyślałam od dawna, ale w nieco innych kolorach. Ale skoro konkurs na niebieskie szycie, to powstał prototyp. Całkiem udany moim zdaniem. Nawet jak uznacie, że się przechwalam, to i tak będę się przy tym upierać:-)

Proszę bardzo, tak wygląda na człowieku/manekinie



a tak w środku:


Zaczęłam od papierowego modelu, wycięłam, pospinałam zszywaczem, ustaliłam wymiary i zaczęłam szyć. Najpierw powstał prostokąt pozszywany z pasków oczywiście. Potem go wypikowałam. Pierwsze pikowanie odbyło się z użyciem taśmy malarskiej, żeby odstępy równe ustalić

Dalsze pikowanie - na oko z wykorzystaniem wzorów :-)



Przycinanie, zszywanie i jest :-) Lamówki wyszły dość równo a nawet bardziej niż dość.



Paski, to podwójny sztywnik obszyty tkaniną, przeszyty wzdłuż kilkakrotnie, żeby nic się nie przesuwało ani nie marszczyło.

Zapomniałabym o spodzie :-)


I ostatni rzut oka na całość :-)



W kolejnym modelu pomyślę o kieszeniach zasuwanych na zamek :-) Bo na pewno kolejną taką torbę uszyje.

Chusta sierpniowa

Wzór prościutki, na zmianę 20 rzędów ścieg francuski, 20 rzędów ażur. Robiąc francuskim na początku każdego rzędu dodajemy jedno oczko po stronie prawej.
Ażur: narzut, dwa oczka razem na prawo. Powtarzamy póki wystarczy oczek. Kończymy zawsze narzutem, bo po prawej stronie dodajemy jedno oczko. Strona lewa - wszystkie oczka na lewo.

Materiał, to bawełna. Zużyłam 15 dag. Koszt chusty to całe 24 złote :-) Musicie przyznać, że to niewiele. A bawełniana chusta na ciepłe jesienne dni jak znalazł.

To w trakcie blokowania:


Nie wiem, czy zachowa kształt po praniu. Mam nadzieję, że tak. Bo jak nie, to problem. Bo chusta nie moja i nie wiem, czy właścicielka będzie umiała upiąć.

Poniżej zdjęcia na manekinie



i na oparciu fotela, bo tu dopiero widać, jak ładnie się odcienie zmieniają.


Edytowany 30.08.2015
Poniżej schemat. Zrobiłam jak umiałam :-)

środa, 19 sierpnia 2015

Poduszki

a właściwie poszewki. Na razie pięć małych. Do kompletu z "cegiełkowym" patchworkiem.


Środki zszywałam z resztek.








Razem z patchowrkiem.


I wszystkie razem:



czwartek, 23 lipca 2015

Patchwork w jasnych kolorach

A jasne kolory trudno sie fotografuje, ale coś tam się udało :-)
Poniżej całość


Tester konik polny


Całość raz jeszcze


Tester Kropek


Zbliżenie


Pikowanie strona lewa


Pikowanki strona lewa i prawa


Pikowanki strona prawa. Kwadraty w rozpaczliwą krateczkę



Tutaj też krateczka, zdecydowanie lepsza.



Meandry wielkie (określenie Kasi Ino-Ino)




Jest wielki, jak dla mnie rzecz jasna - 240 x 240 cm :-)


Skończyłam. Na jakiś czas odzyskałam kuchnię i duży wygodny stół.

niedziela, 5 lipca 2015

Szare cegiełki, granatowa zaprawa....

Taki dialog odbył się mniej więcej w połowie maja:

- Ceglany mur, wiesz jak wygląda?
- No wiem.
- No właśnie taki będzie. Tylko cegły szare a zaprawa granatowa.
- Aha.

Zdjęcia zaraz po zdjęciu z maszyny, jeszcze nitki trzeba powycinać, ale spieszyłam się, bo światło coraz słabsze a chciałam się pochwalić, nie ukrywam. Ale uczucia mam mieszane.
Wymiary 225 x 230 cm. Miało być więcej, 220 x 240 cm. No trudno. Już nie doszyję.

Zdjęcia całości:




Każda cegiełka zszyta z ośmiu paseczków.



Pikowanie lot trzmiela taki raczej nerwowy.





Wewnątrz jest cieniutka ocieplina, ale i tak z trudem mieściłam wszystko pod maszyną. Pikowanie z brzegów było przyjemne, środkowa część męcząca.

Tutaj (klik - klik) podglądałam, jak uszyć lamówki, wychodzą mi coraz lepiej, nawet ja to widzę. Wyglądają estetycznie, są solidne, bo z podwójnej warstwy tkaniny. Spód wymaga treningu ale wierzch jest ok.

I jeszcze kontrola jakości, chyba ok., bo Kropek zadowolony :-)


Teraz do pralki. Do kompletu mam doszyć poduszki - pięć małych i dwie duże. Ale to za jakiś czas :-) Najpierw muszę skończyć patchwork numer dwa. Wierzch już gotowy.

Uczciwie przyznaję, że porwałam się trochę z motyką na słońce, przerastają mnie te wymiary. Z drugiej strony, na takie patchworki moje dzieci zgłosiły zapotrzebowanie. No to szyję :-)

czwartek, 2 lipca 2015

Chusta lipcowa - Angie

Naoglądałam się chust na ravelry (klik-klik) i uznałam, że co jak co, ale chustę to ja mogę zrobić każdą, no bo cóż to takiego. Taaaaa..... łatwizna. Przed praniem to coś przypominało chustę, ale po praniu to już nie bardzo.

Długie na 250 cm, szerokie na jakieś 45.

Włóczka przemiła - Malabrigo sock, 200g, 402m/100g.

Robiło się z niej bardzo przyjemnie. To wersja da tych, którzy chcą mieć chustę/szal z bordiurą i nie lubią zbyt wielu oczek na drutach. Bordiura jest zrobiona z wykorzystaniem wzoru Ogee ( tu darmowy w wersji na szalik --> klik-klik)


Na zdjęciu poniżej widać, że ni to szal ni to chusta :-)



Dzięki tej długości można się nią porządnie owinąć. 



I zbliżenie bordiury




Przy okazji zwracam uwagę na dodawanie oczek. W schemacie mamy narzut i zaraz obok dodane oczko w ściegu francuskim. Udało mi się tak to zrobić, że dodawania właściwie nie widać. A jest, bo chusta do pewnego miejsca się rozszerza :-)
Na zdjęciach poniżej pokazuję, jak to robiłam.




Poniżej schemat. Jakoś tę chustę musiałam nazwać, nazwałam imieniem właścicielki. Proszę o wyrozumiałość, pierwszy raz zamieszczam schemat, starałam się zrobić go starannie, ale jeśli ktoś wyłapie błąd, proszę o informację.

Edytowany - wrzuciłam plik na dysk i udostępniłam. Taką mam przynajmniej nadzieję :-)

SCHEMAT - KLIK-KLIK

Jeśli ktoś ma ochotę, proszę korzystać w dowolnie wybranym celu :-)